Kategoria: Książki


Bardziej osobowo o mojej pasji związanej z literaturą Kapuścińskiego opowiem pewnie w przyszłości, teraz postanowiłem jednak podzielić się moją wczorajszą (wygłaszaną 19 maja) prezentacją maturalną. Może kogoś zainteresuje, jego książki są NIEZWYKLE interesujące, pouczające, uwrażliwiające…

————–

Dzień dobry, zaprezentuję Państwu temat „Reporterskie Mistrzostwo Ryszarda Kapuścińskiego”. Zanim jednak przejdę do tego zagadnienia, chcę w skrócie omówić gatunek, jakim jest reportaż.

Reportaż jest gatunkiem publicystyczno – literackim, czyli może przybrać zarówno krótszą formę, jaką są artykuły prasowe, jak i tę dłuższą, książkową – często są to zbiory reportaży, przykładami mogą być „Heban” i „Wojna futbolowa” autorstwa Kapuścińskiego. Głównym zadaniem reportażu jest zrelacjonowanie czytelnikowi wydarzeń, w których brał udział autor poprzez odpowiedź na 5 podstawowych pytań – kto, gdzie, kiedy, jak i dlaczego. Reportaż przynależy do literatury faktu, czyli istnieje tutaj wymóg autentyczności wydarzeń- powinny być one wiarygodne.

Reportaż można również nazwać sztuką pytań – często bowiem poprzez ich zadawanie autor zbliża się do prawdy, którą chce przedstawić. Pytania te są jednocześnie odbiciem, negatywem utworu, dlatego ważne jest umiejętne ich formowanie oraz zadawanie, już przez ich poznanie, można się dowiedzieć wiele o pytającym.

Reportaż posiada wiele podgatunków, między innymi są to: podróżniczy, wojenny, psychologiczny, kryminalny, historyczny czy portretowy, teksty Kapuścińskiego należą zazwyczaj do pierwszych dwóch, z wymienionych przeze mnie podgatunków.

Przejdę teraz do przedstawiania kolejnych cech, które świadczą o reporterskim mistrzostwie Kapuścińskiego. Na początek skupię się na języku, stylu oraz formie jego tekstów.

Typ reporterstwa, do jakiego przynależał autor „Cesarza” można według mnie określić jako creative non-fiction, czyli po polsku – reportaż literacki. Podobnie jak sam reportaż jest gatunkiem dwoistym – o czym wspominałem – tak składową dwóch stylów jest ta forma, z którą czytelnik styka się w książkach Kapuścińskiego. Z jednej strony jest to tradycyjne dziennikarstwo, opowiedzenie pewnej prawdziwej historii lub przedstawienie obrazu, z drugiej – jest ono wzbogacone o elementy wywodzące się bezpośrednio z literatury pięknej.  Znajdują się tutaj wszelkie figury retoryczne, takie jak, metafora czy ironia – ta najbardziej widoczna jest w „Cesarzu”, obrazie ukazującym niby wielkość władcy Etiopii Hajle Sellasje, a w rzeczywistości zło totalitaryzmu oraz wpływ władzy na jednostkę. Właśnie „Cesarza” uważam za jeden z najlepszych przykładów reportażu literackiego, poprzez swoją symbolikę wykazuje on cechy charakterystyczne dla paraboli. Wszelkie bogactwo środków artystycznych nie pełni więc jedynie funkcji estetycznej, lecz ma w sposób bardziej kompleksowy – w tym przypadku jest to zawiłość ludzkiej psychiki.

Także po słownictwie stosowanym w tym utworze, rozpoznać można pietyzm, jakim autor tworzy swoje reportaże. W przypadku „Cesarza”, słowa wypowiadane przez kolejnych dworzan wzbogacone są o liczne archaizmy, oddające majestat władzy, albo przeciwnie – słabość ludzi w jej obliczu. Za dobry przykład uważam słowo „rwactwo”, które dobrze oddaje zawziętość, determinację ludzi walczących o kontakt z Cesarzem – dający najwyższe przywileje.

Gdybym miał określić jednym słowem styl literacki Kapuścińskiego byłaby to lapidarność, czyli zwięzłość wypowiedzi, skrót, przy jednoczesnej maksymalizacji treści. Styl ten jest konsekwencją wieloletniego pracy korespondenta Polskiej Agencji Prasowej, kiedy to śląc depesze z odległych kontynentów, musiał w niewielkiej liczbie słów opisać często dramatyczne wydarzenia – wojny i rewolucje. Każde słowo kosztowało, rezultatem tego był szczególny doń szacunek. Stąd opisując jedną z wielu skrajnych sytuacji, w jakiej się znalazł – w „Jeszcze dzień życia” jadąc ciężarówką ku niemal pewnej śmierci, cały ogrom emocji, jakie kierują człowiekiem w takich chwilach, zamknął w jednym, zdawkowym zdaniu.

Jak powiedział Cesarz Reportażu, odwołując się do słów Waltera Benjamina – najdoskonalszą książką byłaby księga cytatów. Efektem tej myśli jest sześć tomów Lapidariów, swoistego dziennika, w których często zapisywał krótkie myśli, spostrzeżenia, informacje lub wypowiedzi innych osób.

Z lapidarnością stosowaną przez Kapuścińskiego łączy się poetyckość opisów pojawiających się w jego książkach – to w poezji zaczynał on swoją karierę literacką i choć ostatecznie tworzyć zaczął w prozie, sposób ukazywania przezeń krajobrazów afrykańskich zachował tamten styl.

Kolejnym czynnikiem świadczącym o mistrzostwie Kapuścińskiego jest wyznawana przez niego filozofia dialogu, szczególnie istotna w takim zawodzie, jak reporter. Jest ona nazywana również filozofią spotkania, a jednym z jej czołowych przedstawicieli był polski ksiądz – Józef Tischner. Najważniejszym problemem rozważanym w tej filozofii były sposoby kontaktu z drugim człowiekiem – Innym. Ta osoba, początkowo obca, powinna być traktowana przez ludzi na równi  ze sobą – niezależnie od poglądów, wyznania  czy też koloru skóry. W przypadku podróży po Afryce było to dla pisarza szczególnie trudne – czarni wciąż byli nieufni wobec białego – jest to relikt epoki kolonialnej -  ich podejście sprawiało, że do nawiązania relacji potrzeba było wiele uprzejmości, lecz także cierpliwości. Zbliżenie się do człowieka dawało mu jednak okazję lepiej poznać otaczające go kraje, zdobyć niedostępną w inny sposób wiedzę. „Cesarz” to książka która składa się właśnie z takich historii, opowiadanych przez wielu ludzi z otoczenia monarchy, dopiero dobre poznanie tych osób i ich historii pozwoliło stworzyć takie arcydzieło, jakim niewątpliwie jest ta książka.

Pomimo samotnych podróży po tym ogromnym kontynencie, reporter w zasadzie nigdy nie jest sam– zawsze ktoś mu towarzyszy, inny, do którego tak chętnie się zbliża  Dzięki temu skupieniu się na jednostce, Kapuściński nieraz zauważał szczegóły, które mogłyby umknąć innemu opisującemu tę samą sytuację. W „Buszu po Polsku”, dla przykładu – jego pierwszym zbiorze reportaży – pojawia się tekst „Wymarsz piątej kolumny” – opowieść o dwóch starych Niemkach – zauważa w nich to, co one nazywają „Blutinstinkt” – słyszą wewnętrzną muzykę, która kieruje ich poczynaniami, nadaje rytm ich życiu.

Szczególną uwagą darzy reporter ludzi ubogich, jak bowiem mówił, stanowią oni większość populacji tego świata. Wiedza o ich życiach niemal nie przedostawała się do ludzi państw zamożnych, stąd większość swych podróży spędził w państwach Trzeciego Świata, zwłaszcza Afryki. Między innymi we fragmentach „Wojny futbolowej” pojawiają się dziennikarze i innych państw europejskich, po ich postawie, separacji od biedoty widać jednak, że nie są oni w stanie zrozumieć swego otoczenia, właśnie przez brak tej nawiązania relacji. Kapuściński był inny – skłonny do wyrzeczeń, uśmiechnięty, zawsze gotowy do spotkania – dzięki temu tyle osób mogło mu zaufać.

Innym istotnym dla mnie elementem reportaży Kapuścińskiego jest prawie zawsze towarzysząca jego tekstom symbolika. Sam w „Autoportrecie reportera wyznał”, że jedną z funkcji tego gatunku literackiego jest wysnucie refleksji z wydarzeń, nadanie logiki alogicznemu. Kierunkiem, w którym powinien się reportaż rozwijać – powinna być jego eseizacja, opis przemyśleń.

Jak wspominałem Cesarz jest alegorią władzy, nie jest to książka tyle o Ras Tafari Makonenie, co tych wszystkich drobnych ludziach, którzy są gotowi zrobić wszystko, by choć na chwilę odmienić swój los – jak sami myślą – na lepsze.

„Imperium” to z kolei opis podróży po Związku Radzieckim, państwie które swoim bogactwem, nagromadzeniem kultur sprawia, że jest czymś więcej, niż tylko pewnym terenem zamkniętym przez granice – narody często sobie wrogie zmuszone są egzystować w tym samym kraju, zniewolone przez ten system, który swą siłą potrafił uczynić coś wbrew naturze.

Kapuściński jest bohaterem wszystkich swoich książek, co sprawia, że każdy z reportaży jest w pewien sposób osobisty, nie ma tu bezosobowości, lecz przeciwnie – widoczna jest osobowość pisarza, wszelkie refleksje są nieodzownym elementem jego obecności w danym miejscu.

W końcu, ostatnim przykładem, który moim zdaniem świadczy o wielkości tekstów i postaci Kapuścińskiego jest traktowanie reporterstwa jako misji, dla której potrafiłby nawet poświęcić życie. Widziawszy w życiu ponad dwadzieścia wojen i rewolucji, bezustannie podejmował ryzyko, byleby uczestniczyć w procesie formowania się wolnej Afryki. Ta odwaga pozwalała mu dostawać się do miejsc, które normalnie wydawałyby się niezdobyte – dla przykładu Zanzibar, do którego Kapuściński wybrał się zupełnie spontanicznie, nieprzygotowany, lecz zdeterminowany aby móc świadczyć Polsce – a nawet całemu światu – o kolejnej walce zbrojnej, jednym z tych wydarzeń, które wpływały na formowanie się mapy świata.

Autor „Cesarza” uważał siebie za tłumacza – tłumacza specyficznego, bo kultur. Przebywając w świecie tak egzotycznym i obcym – uczył się go, a swymi tekstami starał się przedstawić te miejsca także laikowi – czytelnikowi z półkuli północnej, o odmiennej mentalności, nieznającemu głodu czy cierpienia. Wiele obrazów nędzy i wojen było dla mnie bardzo poruszających, stąd uważam za istotną rolę tego wybitnego rodaka w kreowaniu wrażliwości wielu ludzi na świecie, uczenie ich otwartości na Innego, obce kultury.

Przejdę do podsumowania mojej prezentacji. Kapuściński, który spędził w Afryce ponad połowę swojego życia stał się osobą, która najlepiej spośród Europejczyków, a może i wszystkich innych ludzi – znała i rozumiała ten kontynent oraz jego historię. Autor wspomniał kiedyś, że interesują go rubieże tego świata, takim miejscem, a zarazem domem stał się dlań Czarny Ląd, który miał też największy udział w jego dorobku literackim.

Teksty Kapuścińskiego są znakomite literacko, widać ogrom pracy i uczucia, jakie wkładał w nie zawsze jako autor , lecz także jako człowiek był on prawdziwym reportażystą, gotowym zawsze wysłuchać drugiego człowieka,  pomóc mu, zrozumieć go, podzielić się jego historią z czytelnikiem. Jego karierę można podzielić na dwa okresy – czas, kiedy głównymi jego dziełami były depesze – wtedy szczególnie zasłużył się prasie oraz ludziom poszukującym informacji o wydarzeniach ze świata , w drugim zaś tworzył swoje największe dzieła –„Cesarza”, „Heban”, „Wojnę futbolową”, „Jeszcze dzień życia”, ważne dla kultury polski i świata.

Obok tych wszystkich tekstów wygłaszał też niezliczone ilości wywiadów i wykładów, które świadczyły o jego niebywałej wiedzy o świecie. Dzięki swemu doświadczeniu był on mentorem i nauczycielem rzesz reportażystów, tworzących dzisiaj swoje teksty. To właśnie – bycie autorytetem dla ludzi z całego świata, uważam za ostateczny dowód mistrzostwa reporterskiego, jakie reprezentował sobą pochodzący z Pińska Ryszard Kapuściński.

—————-

To + dosyć interesująca rozmowa po prezentacji dały mi możliwe 20 punktów z prezentacji :)


SŁUCHACZ
DO P. OL. WAGNER. 1876

I
Znasz ten kraj, znasz tę narodu chwilę,
Gdy grajkom, wam, świat wtacza się do ręki,
Bo z żadnych słów nie dowie się nikt tyle,
Co z łkań, co z łez – bo idee są dźwięki!!

II
Tam króluj Ty! lecz ja usiędę w mroku,
Zarzucę płaszcz na smętne moje czoło,
Podsłucham w tonach myśl, jak grom w obłoku,
A Ty graj wciąż – i niech tańczą wokoło…

III
A Ty wciąż graj – i niech tańczą wesoło! Przeczytaj cały artykuł »

Początek powieści, niezwykle sugestywny, wywołał u mnie odczucia bardzo pesymistyczne. Akcja rozpoczyna się w fabryce „ludzi”, produkowanych niczym roboty na taśmie produkcyjnej, dzielonych na kasty – modele, o odmiennym przeznaczeniu. W przeciwieństwie do naszego świata, gdzie każdy ma z natury przypisaną odmienność, tu tylko ci na najwyższych szczeblach społeczeństwa – alfy i bety – mogą dostąpić tego przywileju. Gammy, delty i epsilony – gatunki ludzi sztucznie wypaczone, przeznaczone do najgorszych prac, pochodzą ze sklonowanych w procesie Bokanowskiego komórek, są identyczni fizycznie i równie niedoskonali psychicznie. Każdego z nich uczy się od dzieciństwa metodą podobną do hipnozy, odpowiednich formuł, warunkujących ich życie. Cechy mające się wykształcić u każdego z obywateli to konsumpcjonizm, uzależnienie od ciągłego kupowania nowych produktów, niechęć do niższych grup społecznych, określone zachowania wpajane krótkimi hasłami („Lepszy nowy wzór niż łatanie dziur”) . Także upodobania są weryfikowane metodą elektrowstrząsów, choćby odraza do kwiatów – podobnie jak “szokowo” tresuje się zwierzęta. Cała cywilizacja uzależniona jest ponadto od narkotyku – somy, będącej najlepszą rozrywką na czas wolny („Jeden sześcienny centymetr i znika ponury sentyment”) i blokadą myślenia indywidualnego. Kultura nie ma w tym świecie prawa istnienia. Przeczytaj cały artykuł »

Cykl opowiadań, opisujących kolejne podróże gwiezdne Ijona Tichego, pod pretekstem gier słownych i zabawnych historii, skrywa aluzje odnoszące się do minionych epok oraz porusza problemy filozoficzne. Tichy jako awanturnik i obieżyświat nie ma żadnych oporów przed spędzaniem samotnych miesięcy w kosmicznej próżni, a gdy trafi na obcą planetę, czuje się na niej całkowicie swobodnie. Ma jednocześnie dar do wyjątkowo częstego popadania w tarapaty, zawsze jednak udaje mu się z nich wydostać. Przykładowo w pierwszym z opowiadań, wpadłszy w pułapkę przesunięć czasowych, zostaje uratowany przez samego siebie z czasów dzieciństwa. Pomimo skłonności do wpadania w gniew, budzi sympatię czytelnika, choć pozornie wydaje się postacią statyczną, najważniejsze z przygód odciskają na nim swoje piętno.

Wszechświat, który czytelnik przemierza wraz z bohaterem  pełny jest intrygujących istot, często przeczących humanoidalnemu wyobrażeniu kosmitów. Anielici przekształcili siebie w całkowicie identyczne i pozbawione jednostkowości istoty. Przypominają przez to mrówki, pełniąc swą anonimową rolę i co dobę ją zmieniają, bez obawy śmierci, ponieważ wszyscy są tym samym. Z kolei Memnogowie, uznawani za najbardziej życzliwe istoty w przestrzeni, z radością przyjmują misjonarza głoszącego im idee chrześcijaństwa. Gdy ten z największym zaangażowaniem opowiada im o żywotach męczenników, sam jednocześnie mówiąc, że nie jest godnym, by znaleźć się tak blisko Pana, postanawiają mu „pomóc”. Uśmiercając go na jego „ulubione” sposoby, poświęcają swoje zbawienie dla jego świętości. Widać tutaj satyrę Lema – ateisty na religię i jej hasła, jak właśnie wspieranie bliźnich. Indioci mający za naczelne prawo „swobody obywatelskie” znajdując się w sytuacji kryzysowej, radzą się maszyny. Rozwiązaniem okazuje się być przeistoczenie wszystkich w małe krążki, tworzące wzory układające się w „ład doskonały”. Indioci nie protestują przeciw temu i w końcu wszyscy giną, stając się elementami układanki. Przeczytaj cały artykuł »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.