<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Blog Liq&#039;a</title>
	<atom:link href="http://liqid.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://liqid.wordpress.com</link>
	<description>Why so unserious?</description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Aug 2011 19:56:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='liqid.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Blog Liq&#039;a</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://liqid.wordpress.com/osd.xml" title="Blog Liq&#039;a" />
	<atom:link rel='hub' href='http://liqid.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Przesiadka&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/08/19/przesiadka/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/08/19/przesiadka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Aug 2011 19:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=337</guid>
		<description><![CDATA[W ramach wakacyjnego pakietu rozruchu literackiego, jako próba wskoczenia na normalny tor w trakcie wakacji, powstał mój poprzedni wpis &#8211; zapowiedź dłuższego cyklu, który myślę, zgromadzi w sobie wiele tysięcy słów. Zaraz jednak przyszła kolejna refleksja &#8211; cóż by można jeszcze uczynić, by się do aktywności zachęcić. Stanęło na nowej stronie. Po roku i połówce [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=337&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach wakacyjnego pakietu rozruchu literackiego, jako próba wskoczenia na normalny tor w trakcie wakacji, powstał mój poprzedni wpis &#8211; zapowiedź dłuższego cyklu, który myślę, zgromadzi w sobie wiele tysięcy słów. Zaraz jednak przyszła kolejna refleksja &#8211; cóż by można jeszcze uczynić, by się do aktywności zachęcić.</p>
<p>Stanęło na nowej stronie. Po roku i połówce czuję już, że mogę uwolnić się od tego miejsca, takoż czynię, zostawiając je może na inne okazje. Tam ruszy ów nowy cykl, tam pojawiły się już dwa inne wpisy. I będzie z deczka innych.</p>
<p>Takoż, jak i bez zbędnych ceregieli tutaj stanąłem, licząc, że teoretyczna jakość i ilość tekstów większy ruch w nowym miejscu uczyni, pozostawiam to miejsce, jednocześnie zapraszając w nowe:</p>
<h1><a href="http://jakasjusz.wordpress.com/" target="_blank">Nowy blog &#8211; Ja, Kasjusz </a></h1>
<h3><span style="color:#000000;"><a href="http://jakasjusz.wordpress.com/" target="_blank">(i owszem, to odwołanie do powieści Gravesa <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </a></span></h3>
<h3>Do przeczytania (i oby &#8211; zasubskrybowania)!</h3>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/rozne/'>Różne</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/337/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=337&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/08/19/przesiadka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nie znając tego, nie znasz Kina &#8211; odcinek 0</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/08/13/nie-znajac-tego-nie-znasz-kina-odcinek-0/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/08/13/nie-znajac-tego-nie-znasz-kina-odcinek-0/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Aug 2011 21:55:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=329</guid>
		<description><![CDATA[Gusta są jak wyrostki robaczkowe &#8211; każdy ma swój własny i zasadniczo, jeśli nie wymaga tego zawód, każdemu ów jeden jedyny wystarcza. W obrębie tych gustów znajdują się, leżąc luźno niby w przepastnym worku, określone gatunki filmowe, czy to westerny i kino noir, lub może filmy romantyczne i o tańcu, albo też krwawe horrory i kreskówki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=329&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gusta są jak wyrostki robaczkowe &#8211; każdy ma swój własny i zasadniczo, jeśli nie wymaga tego zawód, każdemu ów jeden jedyny wystarcza. W obrębie tych gustów znajdują się, leżąc luźno niby w przepastnym worku, określone gatunki filmowe, czy to westerny i kino noir, lub może filmy romantyczne i o tańcu, albo też krwawe horrory i kreskówki dla najmłodszych &#8211; każdy ma swój rewir, wewnątrz którego się porusza, czyniąc czasami wyjątki dla filmów nielicznych. Wyjątkowych. Wartych uwagi, mimo przynależności do kategorii zazwyczaj nam obmierzłej lub przynajmniej obojętnej.</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://www.iicbelgrado.esteri.it/IIC_Cracovia/Templates/..%5C..%5CIICManager%5CUpload%5CIMG%5C%5CCracovia%5Ccinema.jpg" alt="" width="266" height="331" /></p>
<p>Ja jako osoba w szerokim zakresie kinem się interesująca również mam swój gust, ale bardziej skupia się on na jakości, niźli zaszufladkowaniu w konkretnym gatunku, choć zdarzają się krainy, do których zapuszczać się nie mam odwagi &#8211; głównie jest to groźny obszar zwany pobłażliwie  &#8221;komedią romantyczną&#8221; (jest tu coś zabawnego?) , a szczególną odrazę budzą we mnie polscy jej przedstawiciele. Za thrillerami również nie przepadam, ale to przeważnie dlatego, że fabułę mają albo nieciekawą, albo przewidywalną, choć akurat te atrybutylubią przebywać ze sobą w duecie. Mniejsza zresztą o to &#8211; lubię po prostu dobre filmy i takie oglądam. Ze 150 tytułów ocenionych na filmwebie 30 otrzymało 7/10, 66 &#8211; 8/10, zaś 33 &#8211; jeszcze oczko wyżej. Może nie jestem jakimś wybitnym wyznacznikiem poczucia smaku, do przenikliwości krytyka mi daleko, może ósemka dla &#8222;Ślubów panieńskich&#8221; (średnia 4,5), które pomimo dziwnych-nowoczesnych wtrętów bardzo mi się sposobały, była błędem, niemniej bywają tacy, co chodzą popatrzeć na srebrny ekran tylko dla efektów, a &#8222;2012&#8243; uważają za setny cud świata. Dlatego, oddając jednocześnie pod ocenę <a href="http://www.filmweb.pl/user/Homunculst/films" target="_blank">me oceny na filmwebie</a> pragnę przekazać łaskawym (i urojonym) czytelnikom część mojej powierzchownej wiedzy, wiedzy o kinie tym najlepszym.</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://www.tanie-bilety.com.pl/wp-content/uploads/2011/08/cinema-city.jpg" alt="" width="461" height="346" /></p>
<p>Czym jest bowiem istota klasyczności? Czy wystarczy, że przeciętny widz po wyjściu z kina będzie mógł opowiedzieć o tym filmie dzień i rok później, z niemalejącym, a może i rosnącym (monotoniczność słaba&#8230;) entuzjazmem? A może trzeba tu szkiełka i oka krytyka? Lub zaistnienia w szeroko rozumianej popkulturze? W każdym razie jakaś dziwna siła sprawia, że część filmów nie przechodząc jeszcze w pełni z taśmy filmowej na nośniki odczytywane czerwonym/błękitnym laserem (tak &#8211; DVD i BD), już noszą przyjemne znamiona kultowości. Jest ona zazwyczaj niepisana, istniejąca głównie w mentalności, czasem i w przekazie ustnym, niekiedy otoczona warstewką patyny. Są jednak filmy, które każdy tytułujący się &#8222;miłośnikiem kina&#8221; zobaczyć musi/powinien.</p>
<p>O niektórych z nich chcę napisać. O paru innych też, ale te  muszę najpierw obejrzeć.</p>
<p>Jednocześnie chce uniknąć przedstawiania pozycji powszechnie znanych &#8211; LoTR&#8217;a, Gwiezdne Wojny, czy jakiegoś Bonda każdy widział (bo kultowość i popularność poszły tutaj równiutko za rąsię).</p>
<p>Jeśli zaś chodzi o inne &#8211; zamieszczę tutaj króciutką listę tytułów, którą ewentualni czytający mogliby ewentualnie poszerzyć o swe propozycje. Się obejrzy, się może napisze. W każdym razie &#8211; filmy zazwyczaj nieco już stare, niemalże (?) zawsze dobre, często tytuły wielkie, a do zamieszczonego wcześniej opisu pasujące. Cóż więc tu mamy? (kolejność losowo-przypomnieniowa)</p>
<ol>
<li><strong><em>Pulp Fiction</em></strong></li>
<li><strong><em>Ojciec Chrzestny 1-3</em></strong></li>
<li><strong><em>Amelia</em></strong></li>
<li><strong><em>Truman show</em></strong></li>
<li><strong><em>Lśnienie</em></strong></li>
<li><strong><em>Łowca jeleni</em></strong></li>
<li><strong><em>Łowca androidów</em></strong></li>
<li><strong><em>Amadeusz</em></strong></li>
<li><strong><em>Taksówkarz</em></strong></li>
<li><strong><em>Fight club</em></strong></li>
<li><strong><em>Adwokat diabła</em></strong></li>
<li><strong><em>Big Lebowski</em></strong></li>
<li><strong><em>Brudny Harry</em></strong></li>
<li><strong><em>Labirynt fauna</em></strong></li>
<li><strong><em>Uwierz w ducha</em></strong></li>
<li><strong><em>American Psycho</em></strong></li>
<li><strong><em>Full Metal Jacket</em></strong></li>
<li><strong><em>Wejście smoka</em></strong></li>
<li><strong><em>V jak Vendetta</em></strong></li>
<li><strong><em>Siedem</em></strong></li>
<li><strong><em>Asterix i Obelix: Misja Kleopatra (serio, film jak dla mnie kultowy!)</em></strong></li>
<li><strong><em>Buena Vista Social Club</em></strong></li>
<li><strong><em>Cinema Paradiso</em></strong></li>
</ol>
<div><strong><em><img class="aligncenter" src="http://www.flog.pl/media/foto/922292_moje-kino-domowe.jpg" alt="" width="336" height="448" /><br />
</em></strong></div>
<p>Wszystkie z tutaj obecnych widziałem, każdy za coś lubię. Bardziej lub mniej regularnie będę o nich pisał, a jeśli opis mój, o jakieś ciekawostki z planu (wiecie choćby, że Mel Gibson mógł być Batmanem, Wolverinem, Gladiatorem, Robin Hoodem, Amadeuszem, Terminatorem i Bondem, ale role odrzucał albo znaleźli się w końcu znani nam &#8222;zastępcy&#8221;&#8230;?) wzbogacony kogoś zainteresuje, lub nawet do obejrzenia zachęci &#8211; byłoby miło. Chwilowo jednak &#8211; czekam na głosy oburzenia &#8211; co za filmowy cud wcielony przegapiłem&#8230;</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/film/'>Film</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/329/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=329&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/08/13/nie-znajac-tego-nie-znasz-kina-odcinek-0/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.iicbelgrado.esteri.it/IIC_Cracovia/Templates/..%5C..%5CIICManager%5CUpload%5CIMG%5C%5CCracovia%5Ccinema.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://www.tanie-bilety.com.pl/wp-content/uploads/2011/08/cinema-city.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://www.flog.pl/media/foto/922292_moje-kino-domowe.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Moja prezentacja maturalna</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/05/20/moja-prezentacja-maturalna/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/05/20/moja-prezentacja-maturalna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 09:04:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Kapuściński]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[prezentacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[Bardziej osobowo o mojej pasji związanej z literaturą Kapuścińskiego opowiem pewnie w przyszłości, teraz postanowiłem jednak podzielić się moją wczorajszą (wygłaszaną 19 maja) prezentacją maturalną. Może kogoś zainteresuje, jego książki są NIEZWYKLE interesujące, pouczające, uwrażliwiające&#8230; &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211; Dzień dobry, zaprezentuję Państwu temat „Reporterskie Mistrzostwo Ryszarda Kapuścińskiego”. Zanim jednak przejdę do tego zagadnienia, chcę w skrócie omówić [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=322&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardziej osobowo o mojej pasji związanej z literaturą Kapuścińskiego opowiem pewnie w przyszłości, teraz postanowiłem jednak podzielić się moją wczorajszą (wygłaszaną 19 maja) prezentacją maturalną. Może kogoś zainteresuje, jego książki są NIEZWYKLE interesujące, pouczające, uwrażliwiające&#8230;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Dzień dobry, zaprezentuję Państwu temat „Reporterskie Mistrzostwo Ryszarda Kapuścińskiego”. Zanim jednak przejdę do tego zagadnienia, chcę w skrócie omówić gatunek, jakim jest reportaż.</p>
<p>Reportaż jest gatunkiem publicystyczno – literackim, czyli może przybrać zarówno krótszą formę, jaką są artykuły prasowe, jak i tę dłuższą, książkową – często są to zbiory reportaży, przykładami mogą być „Heban” i „Wojna futbolowa” autorstwa Kapuścińskiego. Głównym zadaniem reportażu jest zrelacjonowanie czytelnikowi wydarzeń, w których brał udział autor poprzez odpowiedź na 5 podstawowych pytań – kto, gdzie, kiedy, jak i dlaczego. Reportaż przynależy do literatury faktu, czyli istnieje tutaj wymóg autentyczności wydarzeń- powinny być one wiarygodne.</p>
<p>Reportaż można również nazwać sztuką pytań – często bowiem poprzez ich zadawanie autor zbliża się do prawdy, którą chce przedstawić. Pytania te są jednocześnie odbiciem, negatywem utworu, dlatego ważne jest umiejętne ich formowanie oraz zadawanie, już przez ich poznanie, można się dowiedzieć wiele o pytającym.</p>
<p>Reportaż posiada wiele podgatunków, między innymi są to: podróżniczy, wojenny, psychologiczny, kryminalny, historyczny czy portretowy, teksty Kapuścińskiego należą zazwyczaj do pierwszych dwóch, z wymienionych przeze mnie podgatunków.</p>
<p>Przejdę teraz do przedstawiania kolejnych cech, które świadczą o reporterskim mistrzostwie Kapuścińskiego. Na początek skupię się na języku, stylu oraz formie jego tekstów.</p>
<p>Typ reporterstwa, do jakiego przynależał autor „Cesarza” można według mnie określić jako creative non-fiction, czyli po polsku – reportaż literacki. Podobnie jak sam reportaż jest gatunkiem dwoistym – o czym wspominałem – tak składową dwóch stylów jest ta forma, z którą czytelnik styka się w książkach Kapuścińskiego. Z jednej strony jest to tradycyjne dziennikarstwo, opowiedzenie pewnej prawdziwej historii lub przedstawienie obrazu, z drugiej – jest ono wzbogacone o elementy wywodzące się bezpośrednio z literatury pięknej.  Znajdują się tutaj wszelkie figury retoryczne, takie jak, metafora czy ironia – ta najbardziej widoczna jest w „Cesarzu”, obrazie ukazującym niby wielkość władcy Etiopii Hajle Sellasje, a w rzeczywistości zło totalitaryzmu oraz wpływ władzy na jednostkę. Właśnie „Cesarza” uważam za jeden z najlepszych przykładów reportażu literackiego, poprzez swoją symbolikę wykazuje on cechy charakterystyczne dla paraboli. Wszelkie bogactwo środków artystycznych nie pełni więc jedynie funkcji estetycznej, lecz ma w sposób bardziej kompleksowy – w tym przypadku jest to zawiłość ludzkiej psychiki.</p>
<p>Także po słownictwie stosowanym w tym utworze, rozpoznać można pietyzm, jakim autor tworzy swoje reportaże. W przypadku „Cesarza”, słowa wypowiadane przez kolejnych dworzan wzbogacone są o liczne archaizmy, oddające majestat władzy, albo przeciwnie – słabość ludzi w jej obliczu. Za dobry przykład uważam słowo „rwactwo”, które dobrze oddaje zawziętość, determinację ludzi walczących o kontakt z Cesarzem – dający najwyższe przywileje.</p>
<p>Gdybym miał określić jednym słowem styl literacki Kapuścińskiego byłaby to lapidarność, czyli zwięzłość wypowiedzi, skrót, przy jednoczesnej maksymalizacji treści. Styl ten jest konsekwencją wieloletniego pracy korespondenta Polskiej Agencji Prasowej, kiedy to śląc depesze z odległych kontynentów, musiał w niewielkiej liczbie słów opisać często dramatyczne wydarzenia – wojny i rewolucje. Każde słowo kosztowało, rezultatem tego był szczególny doń szacunek. Stąd opisując jedną z wielu skrajnych sytuacji, w jakiej się znalazł – w „Jeszcze dzień życia” jadąc ciężarówką ku niemal pewnej śmierci, cały ogrom emocji, jakie kierują człowiekiem w takich chwilach, zamknął w jednym, zdawkowym zdaniu.</p>
<p>Jak powiedział Cesarz Reportażu, odwołując się do słów Waltera Benjamina – najdoskonalszą książką byłaby księga cytatów. Efektem tej myśli jest sześć tomów Lapidariów, swoistego dziennika, w których często zapisywał krótkie myśli, spostrzeżenia, informacje lub wypowiedzi innych osób.</p>
<p>Z lapidarnością stosowaną przez Kapuścińskiego łączy się poetyckość opisów pojawiających się w jego książkach – to w poezji zaczynał on swoją karierę literacką i choć ostatecznie tworzyć zaczął w prozie, sposób ukazywania przezeń krajobrazów afrykańskich zachował tamten styl.</p>
<p>Kolejnym czynnikiem świadczącym o mistrzostwie Kapuścińskiego jest wyznawana przez niego filozofia dialogu, szczególnie istotna w takim zawodzie, jak reporter. Jest ona nazywana również filozofią spotkania, a jednym z jej czołowych przedstawicieli był polski ksiądz – Józef Tischner. Najważniejszym problemem rozważanym w tej filozofii były sposoby kontaktu z drugim człowiekiem – Innym. Ta osoba, początkowo obca, powinna być traktowana przez ludzi na równi  ze sobą – niezależnie od poglądów, wyznania  czy też koloru skóry. W przypadku podróży po Afryce było to dla pisarza szczególnie trudne – czarni wciąż byli nieufni wobec białego – jest to relikt epoki kolonialnej -  ich podejście sprawiało, że do nawiązania relacji potrzeba było wiele uprzejmości, lecz także cierpliwości. Zbliżenie się do człowieka dawało mu jednak okazję lepiej poznać otaczające go kraje, zdobyć niedostępną w inny sposób wiedzę. „Cesarz” to książka która składa się właśnie z takich historii, opowiadanych przez wielu ludzi z otoczenia monarchy, dopiero dobre poznanie tych osób i ich historii pozwoliło stworzyć takie arcydzieło, jakim niewątpliwie jest ta książka.</p>
<p>Pomimo samotnych podróży po tym ogromnym kontynencie, reporter w zasadzie nigdy nie jest sam– zawsze ktoś mu towarzyszy, inny, do którego tak chętnie się zbliża  Dzięki temu skupieniu się na jednostce, Kapuściński nieraz zauważał szczegóły, które mogłyby umknąć innemu opisującemu tę samą sytuację. W „Buszu po Polsku”, dla przykładu – jego pierwszym zbiorze reportaży – pojawia się tekst „Wymarsz piątej kolumny” – opowieść o dwóch starych Niemkach – zauważa w nich to, co one nazywają „Blutinstinkt” – słyszą wewnętrzną muzykę, która kieruje ich poczynaniami, nadaje rytm ich życiu.</p>
<p>Szczególną uwagą darzy reporter ludzi ubogich, jak bowiem mówił, stanowią oni większość populacji tego świata. Wiedza o ich życiach niemal nie przedostawała się do ludzi państw zamożnych, stąd większość swych podróży spędził w państwach Trzeciego Świata, zwłaszcza Afryki. Między innymi we fragmentach „Wojny futbolowej” pojawiają się dziennikarze i innych państw europejskich, po ich postawie, separacji od biedoty widać jednak, że nie są oni w stanie zrozumieć swego otoczenia, właśnie przez brak tej nawiązania relacji. Kapuściński był inny – skłonny do wyrzeczeń, uśmiechnięty, zawsze gotowy do spotkania – dzięki temu tyle osób mogło mu zaufać.</p>
<p>Innym istotnym dla mnie elementem reportaży Kapuścińskiego jest prawie zawsze towarzysząca jego tekstom symbolika. Sam w „Autoportrecie reportera wyznał”, że jedną z funkcji tego gatunku literackiego jest wysnucie refleksji z wydarzeń, nadanie logiki alogicznemu. Kierunkiem, w którym powinien się reportaż rozwijać – powinna być jego eseizacja, opis przemyśleń.</p>
<p>Jak wspominałem Cesarz jest alegorią władzy, nie jest to książka tyle o Ras Tafari Makonenie, co tych wszystkich drobnych ludziach, którzy są gotowi zrobić wszystko, by choć na chwilę odmienić swój los – jak sami myślą – na lepsze.</p>
<p>„Imperium” to z kolei opis podróży po Związku Radzieckim, państwie które swoim bogactwem, nagromadzeniem kultur sprawia, że jest czymś więcej, niż tylko pewnym terenem zamkniętym przez granice – narody często sobie wrogie zmuszone są egzystować w tym samym kraju, zniewolone przez ten system, który swą siłą potrafił uczynić coś wbrew naturze.</p>
<p>Kapuściński jest bohaterem wszystkich swoich książek, co sprawia, że każdy z reportaży jest w pewien sposób osobisty, nie ma tu bezosobowości, lecz przeciwnie – widoczna jest osobowość pisarza, wszelkie refleksje są nieodzownym elementem jego obecności w danym miejscu.</p>
<p>W końcu, ostatnim przykładem, który moim zdaniem świadczy o wielkości tekstów i postaci Kapuścińskiego jest traktowanie reporterstwa jako misji, dla której potrafiłby nawet poświęcić życie. Widziawszy w życiu ponad dwadzieścia wojen i rewolucji, bezustannie podejmował ryzyko, byleby uczestniczyć w procesie formowania się wolnej Afryki. Ta odwaga pozwalała mu dostawać się do miejsc, które normalnie wydawałyby się niezdobyte – dla przykładu Zanzibar, do którego Kapuściński wybrał się zupełnie spontanicznie, nieprzygotowany, lecz zdeterminowany aby móc świadczyć Polsce – a nawet całemu światu – o kolejnej walce zbrojnej, jednym z tych wydarzeń, które wpływały na formowanie się mapy świata.</p>
<p>Autor „Cesarza” uważał siebie za tłumacza – tłumacza specyficznego, bo kultur. Przebywając w świecie tak egzotycznym i obcym – uczył się go, a swymi tekstami starał się przedstawić te miejsca także laikowi – czytelnikowi z półkuli północnej, o odmiennej mentalności, nieznającemu głodu czy cierpienia. Wiele obrazów nędzy i wojen było dla mnie bardzo poruszających, stąd uważam za istotną rolę tego wybitnego rodaka w kreowaniu wrażliwości wielu ludzi na świecie, uczenie ich otwartości na Innego, obce kultury.</p>
<p>Przejdę do podsumowania mojej prezentacji. Kapuściński, który spędził w Afryce ponad połowę swojego życia stał się osobą, która najlepiej spośród Europejczyków, a może i wszystkich innych ludzi – znała i rozumiała ten kontynent oraz jego historię. Autor wspomniał kiedyś, że interesują go rubieże tego świata, takim miejscem, a zarazem domem stał się dlań Czarny Ląd, który miał też największy udział w jego dorobku literackim.</p>
<p>Teksty Kapuścińskiego są znakomite literacko, widać ogrom pracy i uczucia, jakie wkładał w nie zawsze jako autor , lecz także jako człowiek był on prawdziwym reportażystą, gotowym zawsze wysłuchać drugiego człowieka,  pomóc mu, zrozumieć go, podzielić się jego historią z czytelnikiem. Jego karierę można podzielić na dwa okresy – czas, kiedy głównymi jego dziełami były depesze – wtedy szczególnie zasłużył się prasie oraz ludziom poszukującym informacji o wydarzeniach ze świata , w drugim zaś tworzył swoje największe dzieła –„Cesarza”, „Heban”, „Wojnę futbolową”, „Jeszcze dzień życia”, ważne dla kultury polski i świata.</p>
<p>Obok tych wszystkich tekstów wygłaszał też niezliczone ilości wywiadów i wykładów, które świadczyły o jego niebywałej wiedzy o świecie. Dzięki swemu doświadczeniu był on mentorem i nauczycielem rzesz reportażystów, tworzących dzisiaj swoje teksty. To właśnie – bycie autorytetem dla ludzi z całego świata, uważam za ostateczny dowód mistrzostwa reporterskiego, jakie reprezentował sobą pochodzący z Pińska Ryszard Kapuściński.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>To + dosyć interesująca rozmowa po prezentacji dały mi możliwe 20 punktów z prezentacji <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/ksiazki/'>Książki</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/category/tworczosc/'>Twórczość</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/kapuscinski/'>Kapuściński</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/ksiazki/'>Książki</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/literatura/'>literatura</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/matura/'>matura</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/prezentacja/'>prezentacja</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/322/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=322&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/05/20/moja-prezentacja-maturalna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jutro&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/04/28/jutro/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/04/28/jutro/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 19:24:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=319</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; kończę liceum, staję się &#8222;abiturientem&#8221; (ew. maturzystą, bo niemieckiego nie lubimy zbyt). Juhu&#8230;?! Filed under: Różne<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=319&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; kończę liceum, staję się &#8222;abiturientem&#8221; (ew. maturzystą, bo niemieckiego nie lubimy zbyt).</p>
<p>Juhu&#8230;?!</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/rozne/'>Różne</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/319/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/319/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=319&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/04/28/jutro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Music maniac!</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/04/01/music_maniac/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/04/01/music_maniac/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Apr 2011 20:26:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=310</guid>
		<description><![CDATA[Był czas, że piszący te słowa nie interesował się muzyką. Były to czasy raczej już zamierzchłe, choć dopiero nieco ponad rok temu zacząłem słuchać ESKI Rock, która szczególnie podbiła moją wiedzę i wrażliwość muzyczną. A jakiej muzyki słucha w ogóle piszący te słowa? Gustów nie powinno się jednoznacznie klasyfikować, dlatego najłatwiej mi odpowiedzieć &#8211; dobrej. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=310&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Był czas, że piszący te słowa nie interesował się muzyką. Były to czasy raczej już zamierzchłe, choć dopiero nieco ponad rok temu zacząłem słuchać ESKI Rock, która szczególnie podbiła moją wiedzę i wrażliwość muzyczną. A jakiej muzyki słucha w ogóle piszący te słowa?</p>
<p>Gustów nie powinno się jednoznacznie klasyfikować, dlatego najłatwiej mi odpowiedzieć &#8211; dobrej. Gatunek zazwyczaj znaczenia nie ma, z wyjątkiem kilku gatunków które niespecjalnie mi podchodzą &#8211; wszelkie techna, metale, jak i  electro i inne dyskotekowe syntetyki zaliczają się do tej szufladki. Brzmienia przypominające swą tonacją rytmiczne uderzanie czerepem o ścianę, wywołują w słuchaczu podobnyż efekt &#8211; podziękował więc. Potężne zaś growle zawierają taką ilość mroku, że nie wiem, gdzie i po co miałbym ją gromadzić. Teksty w stylu &#8222;Urodziłam Ci dziecko, a ty zjadłeś mi kota &#8211; jesteśmy kwita&#8221; (*growl*, *headbanging*) &#8211; zachowajmy je dla koneserów.</p>
<p>Lubię za to muzykę o dobrym brzmieniu, niebanalnym tekście, pozytywnej energii. Liczą się więc wszelkie rodzaje rocka z ulubionym Red Hot Chilli Peppers (<em>kiedy w końcu nowa płyta?</em>) na czele.  Do tego &#8211;  różnie rozumiana muzyka alternatywna &#8211; choćby pop, który jest jedyną jego formą dla mnie do przełknięcia poza Jacksonem (choć i u niego w nie wszystkich kompozycjach gustuję). Dalej &#8211; celtic, jpop, reggae, latynoska, czasem jazzik, utwory wielkich bardów naszych (Kaczmarski, Grechuta). Znajdą się też soundtracki najlepiej reprezentowane przez Zimmera.</p>
<p>Od jakiegoś czasu, odkąd ta pasja zaczęła narastać, postanowiłem też zbierać płyty. Zaczęło się od trzech niejako odziedziczonych, a raczej przejętych &#8211; Bob Marley, Beatlesi, Grechuta. Teraz jest ich już więcej, wciąż jednak (jak dla mnie) niezadowalająco. W zasadzie dowolną powierzoną mi 4-cyfrową kwotę byłbym w stanie wydać na płyty &#8211; tak pozostaje mozolne (lecz satysfakcjonujące) zbieranie miesiąc po miesiącu. Mam na telefonie (z którego głównie słucham muzyki) nieco cyfrowych wersji  albumów (Muzodajnia), wolę jednak nośniki fizyczne, przyjemniej odpalić taki w pokoju.</p>
<p>Ale słowo się rzekło &#8211; czytając wcześniejsze słowa sarkastycznie unosisz brew, rzucasz wyzwanie (i pieniądze). Na co wydałbym tak łaskawie powierzoną walutę? Zarzucę kilka przykładów, więcej z pewnością pojawiłoby się podczas spontanicznego buszowania po Empiku, który nawet drogi jest, ale łatwo dostępny. Dla ułatwienia, zbierzmy je w pary (kolejność nie gra roli, raczej):</p>
<p><strong>1) Płyty Jacka Kaczmarskiego</strong></p>
<p><img class="alignnone" src="http://empikmedia.pl/c/na-zywo-i-w-studio-bprod60359522.jpg" alt="" width="299" height="266" /> <img src="http://empikmedia.pl/c/syn-marnotrawny-b23734.jpg" alt="" width="294" height="294" /></p>
<p>Kaczmarskiego lubię bardzo, a że jego twórczość bogata, to i chęć ich posiadania spora. Jak dotąd posiadam zbiorcze wydanie 4 płyt od Pomatonu, tutaj, jest ich znacznie więcej &#8211; w tym drugim boxie aż 20. Cena spora, ale wartość tutaj jest niewątpliwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>2) Wielcy gitarzyści &#8211; Slash, Santana</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/slash-bprod59650067.jpg" alt="" width="320" height="320" /><img src="http://empikmedia.pl/c/guitar-heaven-the-greatest-guitar-classics-of-all-time-bprod58520371.jpg" alt="" width="315" height="315" /></p>
<p>Mimo rozstania się z Gunsami, co zespołowi wyszło niekoniecznie na dobre, gitarzysta radzi sobie bardzo dobrze. Niektóre utwory są świetne, jak choćby<em> By the sword</em> z Andrewem Stockdale, czy <em>Nothing to say</em> z M. Shadowsem, pojawiają się też Fergie i Ozzy Osbourne. Tym bardziej ciekawa jest wersja deluxe z teledyskami i dodatkowymi utworami. Santana też sobie nieźle radzi, czego dowodem jest choćby niezła interpretacja <em>Back in black</em> od AC/DC.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>3) Soundtrack klasycznie &#8211; Pulp Fiction, Ojciec chrzestny</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/pulp-fiction-collector-s-edition-b180661.jpg" alt="" /><img src="http://empikmedia.pl/c/the-godfather-b25883.jpg" alt="" width="305" height="304" /></p>
<p>Tu nie ma wiele do pisania. Każdy, kto zna wielkość tych filmów wie, że i ścieżka dźwiękowa jest jednym z większych ich walorów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>4) Coś od Linkin Parku</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/meteora-b262818.jpg" alt="" /><img src="http://empikmedia.pl/c/hybrid-theory-b267778.jpg" alt="" /></p>
<p>Po zapoznaniu się z <em>A thousand suns</em> mam ochotę na więcej, bo to rzeczywiście dobry zespół być musi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>5) Soundtrack mało klasycznie  - Książę Persji, Śluby Panieńskie</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/ksiaze-persji-piaski-czasu-bprod57334197.jpg" alt="" /><img src="http://empikmedia.pl/c/sluby-panienskie-bprod58883752.jpg" alt="" /></p>
<p>Filmy nie są rewelacyjne, ale osobiście je lubię i cenię w nich muzykę. Pierwszy to lekkie stylizowane melodie, w drugim zaś przypadku &#8211; udany mix nowoczesności z tradycją ludową &#8211; w tym przypadku znacznie bardziej udany niż w dziele Bajona. Ktoś w ogóle lubił sceny, gdy aktorzy przerywają grę, by sobie przez komórkę pogadać?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>6) Red Hotsi &#8211; wszystko czego nie mam</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/stadium-arcadium-b2287116.jpg" alt="" width="300" height="300" /><img src="http://empikmedia.pl/c/by-the-way-b192847.jpg" alt="" /></p>
<p>NAJLEPSZY&#8230; ZESPÓŁ&#8230; ŚWIATA. Tyle.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>7) Dokształcanie się z rocka &#8211; AC/DC</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/powerage-bprod10610123.jpg" alt="" width="300" height="300" /><img src="http://empikmedia.pl/c/highway-to-hell-b29814.jpg" alt="" /></p>
<p>Wstyd się przyznać, ale słabo ich znam. Wiadomo, świetni są &#8211; ostre gitary, charakterystyczny wokal, niestety niewiele miałem z nimi do czynienia. Płyt wydali wiele, ale warto zacząć o tych 2.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>8 ) Soundtrack Zimmerowo &#8211; Incepcja, Sherlock Holmes</strong></p>
<p><img src="http://grammorphon.files.wordpress.com/2011/02/cover.jpg?w=315&#038;h=315" alt="" width="315" height="315" /><img src="http://images.amazon.com/images/P/B002ZMZBD2.jpg" alt="" width="300" height="300" /></p>
<p>Gość ma niewątpliwy talent do tworzenia chwytliwych ścieżek dźwiękowych, dość wymienić, że stworzył niezapomniane podkłady w Gladiatorze, Ostatnim samuraju, Piratach z Karaibów (nie licząc pierwszej części, tam raczej Badelt) , Batman, czy oskarowy (niestety jedyny) Król Lew. Jego muzyka broni się sama, z chęcią więc widziałbym ją u siebie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>9) Green Day</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/awesome-as-fuck-bprod60365527.jpg" alt="" width="300" height="300" /><img src="http://empikmedia.pl/c/the-original-broadway-cast-recording-american-idiot-featuring-green-day-bprod57474132.jpg" alt="" width="300" height="300" /></p>
<p>Bardzo dobry to punk, a zarazem mój pierwszy zespół rockowy. Przydałoby się mieć całą jego dyskografię, tutaj akurat wybrałem najnowsze dzieła  grupy Armstronga.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>10) Klasyki ciąg dalszy</strong></p>
<p><img src="http://empikmedia.pl/c/greatest-hits-1-bprod59301574.jpg" alt="" width="315" height="315" /><img src="http://empikmedia.pl/c/use-your-illusion-i-b196416.jpg" alt="" width="302" height="302" /></p>
<p>Queen to kolejny zespół, który cenię, ale mało o nim wiem. Nie wątpliwie,  jeden z ważniejszych zespołów ubiegłego wieku, na początek wziąłbym zbiór najważniejszych ich utworów. A Use Your Illusion I &#8211; bo nie mam jej na telefonie, a przydałaby się.</p>
<p>Kto wie jakież płyty jeszcze trafiłyby do tego zestawienia, gdybym na przykład pisał je za rok&#8230; To się zobaczy. Jeśli zaś, udało Ci się, przypadkowy przechodniu to przeczytać, zapytam &#8211; jakie płyty Ty byś dodał do swojej hipotetycznej kolekcji?</p>
<p>Byle do 13.05 (dzień wcześniej rozsz z fizyki, poźniej już niemal nic!)</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/muzyka/'>Muzyka</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/310/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=310&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/04/01/music_maniac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/na-zywo-i-w-studio-bprod60359522.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/syn-marnotrawny-b23734.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/slash-bprod59650067.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/guitar-heaven-the-greatest-guitar-classics-of-all-time-bprod58520371.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/pulp-fiction-collector-s-edition-b180661.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/the-godfather-b25883.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/meteora-b262818.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/hybrid-theory-b267778.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/ksiaze-persji-piaski-czasu-bprod57334197.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/sluby-panienskie-bprod58883752.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/stadium-arcadium-b2287116.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/by-the-way-b192847.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/powerage-bprod10610123.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/highway-to-hell-b29814.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://grammorphon.files.wordpress.com/2011/02/cover.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://images.amazon.com/images/P/B002ZMZBD2.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/awesome-as-fuck-bprod60365527.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/the-original-broadway-cast-recording-american-idiot-featuring-green-day-bprod57474132.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/greatest-hits-1-bprod59301574.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://empikmedia.pl/c/use-your-illusion-i-b196416.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Genialny film, ciekawy kawałek&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/02/25/magia_uczuc/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/02/25/magia_uczuc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Feb 2011 16:19:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[magia uczuć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=303</guid>
		<description><![CDATA[Film zwie się &#8222;Magia uczuć&#8221; (oryg. &#8222;The Fall&#8221;) i jest absolutnym arcydziełem, jeśli chodzi o nastrojowe kino, z pięknymi zdjęciami, czego już w poniżej zamieszczonym doświadczyć można. Bohaterką jest mała dziewczynka &#8211; Aleksandria, która przebywając w szpitalu z powodu złamania ręki, poznaje historię opowiadaną przez jednego z pacjentów. Świat opowieści przeplata się z realnym, czego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=303&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Film zwie się &#8222;Magia uczuć&#8221; (oryg. &#8222;The Fall&#8221;) i jest absolutnym arcydziełem, jeśli chodzi o nastrojowe kino, z pięknymi zdjęciami, czego już w poniżej zamieszczonym doświadczyć można.</p>
<p>Bohaterką jest mała dziewczynka &#8211; Aleksandria, która przebywając w szpitalu z powodu złamania ręki, poznaje historię opowiadaną przez jednego z pacjentów. Świat opowieści przeplata się z realnym, czego przykładem są postacie, każdy z bohaterów historii jest obrazem kogoś jej znanego. Zadaniem herosów jest zemsta na pewnym złoczyńcy, co jednak dalej, niech pozostanie tajemnicą aż do poznania całego dzieła. Osobiście z całego serca polecam, film dostępny jest obecnie chyba tylko na DVD, leciał na Canal+ z 1,5 roku temu.</p>
<p>Tu zaś fragmenty filmu zmiksowane z &#8222;Paradise Circus&#8221; od Massive Attack. Również magiczna rzecz.</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://liqid.wordpress.com/2011/02/25/magia_uczuc/"><img src="http://img.youtube.com/vi/VAXaZQbym94/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/film/'>Film</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/category/muzyka/'>Muzyka</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/magia-uczuc/'>magia uczuć</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/303/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/303/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=303&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/02/25/magia_uczuc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nostalgia&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/02/07/nostalgia/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/02/07/nostalgia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2011 20:35:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Kasjusz]]></category>
		<category><![CDATA[ZK]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=296</guid>
		<description><![CDATA[[W czasach, gdy nam FRPG podupadły, warto chociaż sobie przypomnieć miłe ich dzieje. U mnie padło na początki Kasjusza, najmilszą z postaci mi uczynionych. Tekst jest pierwszym postem Kasjusza w ZK, długim, to przyznam, ale jeśli komuś będzie się chciało zerknąć i przy tym nawet nieco satysfakcji zaznać - polecam się. Czytanie z forum mogłoby [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=296&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>[W czasach, gdy nam FRPG podupadły, warto chociaż sobie przypomnieć miłe ich dzieje. U mnie padło na początki Kasjusza, najmilszą z postaci mi uczynionych. Tekst jest pierwszym postem Kasjusza w ZK, długim, to przyznam, ale jeśli komuś będzie się chciało zerknąć i przy tym nawet nieco satysfakcji zaznać - polecam się.</strong></p>
<p><strong>Czytanie z forum mogłoby być dla kogoś wygodniejszym, <a href="http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=912&amp;pid=3905" target="_blank">dam więc i link</a>] </strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Na początku była tylko ciemność, pusta i niema, jak u zarania wszelkich dziejów, gdy nawet bogowie nie wiedzieli jeszcze, że istnieją, a odwieczne demony myślały, że dobro jest dobre, a poza nim nie ma żadnej alternatywy. Mrok ten mógł doprowadzić największego bohatera do lęku, a pustelnika wypranego z uczuć do samotności, gdyby tylko raczyli się pojawić naprzeciw niego. Próżnia sprawiała wrażanie wiecznej i niewzruszonej, prysło ono jednak równie szybko, jak iluzja początkującego maga, nie obdarzonego nadmiernym talentem. Chwilę później coś się bowiem zmieniło, naturalna równowaga została zaburzona i ciemność przestała być niemą, a do jego uszu dopłynął zgiełk urywanych dźwięków &#8211; możliwe, iż to same Selune i Shar spierały się ze sobą w jednej z siostrzanych kłótni, jeszcze nie tak ostrych, jak miało do tego dojść w przyszłości. A może to prasmoki zastanawiały się nad wyborem koloru oraz substancji wyrzucanej z trzewi, co za tym idzie rodu, który zapoczątkują? Nie wiedział tego, lecz mimo to otępiały przysłuchiwał się, i starał skupić zmysły, wyostrzyć je na tyle, by lepiej usłyszeć źródło dźwięków. Jego zmysły okazały się jednak w tym momencie ostre, jak pierwsza brzytwa pierwszego golibrody, inaczej mówiąc – tępe, jak ogr na turnieju arytmetycznym. Ślepy być więc nie mógł.<br />
Po chwili przekonał się o tym, jakże trafnie stwierdzając „na własne oczy”. Otwarł je i w jednym momencie przyjął chyba cały majestat wszystkich bogów Faerunu, każdego znanego panteonu i każdej możliwej dziedziny (może oprócz z pewnością istniejącego boga podatków, który zapewne musiał wyjść nałożyć niebotyczną opłatę na jakiś inny plan).<br />
Po trzynastej próbie przetrzymania tego objawienia dłużej, niż wynosi żywot goblina w starciu w Wybrańcem Kogokolwiek; westchnął i podniósł głowę, by ponownie ją opuścić wraz z poczuciem otępiającego bólu.<br />
- Gdzież ja położyłem moją księgę zaklęć? &#8211; mruknął, podnosząc się spod stołu i przecierając guz na głowie, a jego głos brzmiał zgoła przeciwnie do wygłaszanej treści. Po chwili zorientował się gdzie i kim jest, chrząknął, odrzucając głowę na bok, na tyle, by kaptur na głowie odsłonił jego matowoszare oczy. Używając ich do przyglądania się skierowanemu ku niemu barmanowi, zamrugał i zreflektował się zaraz<span id="more-296"></span>:<br />
- Do diaska, gdzie mój bardon? – spytał Kasjusz i wszystko stało się jasne.<br />
Kasjusz był przedstawicielem zawodu, którego stosunek jakości do długości istnienia był najprawdopodobniej najbardziej korzystny (gorzej ze stosunkiem tegoż wyniku do otrzymywanego wynagrodzenia). Różnie ich zwano w całym Faerunie – kloszardami bogatych, heroldami karczem, grajkami od siedmiu boleści, lub po prostu bardami.<br />
- Bardon? – karczmarz zmieszał się – Nie wiem, cóż to takiego, ale brzmi dumnie. Złodziei posłałem do „Wściekłej Mordowni”, więc nie mógł zginąć.<br />
- Szukaj wiatru w polu – mruknął, odwracając twarz od pucołowatego właściciela zajazdu „Pod rybą piłą” w stronę wiszącej na ścianie maskotki, lekko naruszonej przez czas i pewnie jakiś wysoko latający talerz z niekoniecznie świeżą potrawą – czubek nosa zwierza był ułamany, a dookoła widać było zaschnięte plamy po jakiejś wiekowej (pewnie już w trakcie spożywania) zupie.<br />
<em>W takim miejscu przyszło mi wczoraj koncertować? Dobre sobie, widać szczęśliwa bryza wieje mi w twarz, wspomagając obgadujących mnie za plecami. W dawnych czasach tyleż było wspaniałych aojdów, grających z wiatrami w zawody i nieraz tworzących piękniejsze od nich nuty, dziś jak wstawiona publiczność wyrazi swe zadowolenie ponurymi pomrukami, to… </em><br />
Rozmyślania przerwał mu barman, z trudem niosący kila kilo żelaza uformowane w całkiem niezły, średniej długości mieczyk.<br />
- Chyba się znalazła pańska zguba – rzekł, tłumiąc pokusę, by nie spróbować samemu ująć pałasza w pozycji bojowej, którą zapewne znał tak dobrze, jak Kasjusz okolice Thay – Czy to nie jest ten pański… bandor?<br />
Kasjusz przymierzył się do pierwszy raz w życiu widzianego miecza, z lekkim trudem ujmując go w dłoni. Głownia była przystosowana dla osoby leworęcznej, a samo ostrze podobnie wyważone. Kasjusz współczuł osobie, która tyle godzin spędziła na polerowaniu tego „cacuszka”, bo gdy zaraz „odda” go ramionom barmana, lekko się pobrudzi. Posoką.<br />
- Ładne – stwierdził Kasjusz, przyglądając się krytycznie – Tak na oko 2 k6 -1, czyli mniej więcej dwa pięciogłoskowe przekleństwa na „k”, trafionego na odlew bękarta. – uśmiechnął się nieznacznie &#8211; Ale to nie moje. Gdzie jest ma lutnia?<br />
- Ah, to o lutnię panu chodziło, nie zrozumiałem, następnym razem proszę do mnie mówić we wspólnym. Chodzi panu o tę lutnię, którą rozbił pan wczoraj ją na głowie jednego z niezbyt zachwyconych słuchaczy?<br />
Kasjusz zamrugał, udając, że złapał haczyk, uniósł brew i poprawił kaptur, by barman zobaczył lepiej jego blade lico: &#8211; Cóż za głosy przywiało do mych uszu? Mogłem się przesłyszeć? – wcześniej przyjemny głos stał się chłodny i cierpki.<br />
Karczmarz zmieszał się i machnął głową – Żartowałem oczywiście… Nie, wiem, nie widziałem nigdzie pana cennej lutni, z pewnością pan ją gdzieś tu zostawił.<br />
- A racja – wyciągnął swój instrument zza pazuchy Kasjusz – tu była. – wstał i ukazał się bywalcom „Ryby piły” w całej okazałości. Barman już pewnie nie pamiętał ich rozmowy, bo ganił jedną z kelnerek, niezbyt umiejętną w donoszeniu posiłków do klientów. Ona broniła się, wskazując na najemnika, który teraz udawał, że nie ma z nią nic wspólnego, a obdrapany stół to najpiękniejszy obiekt w okolicy, wart wszelkiej uwagi.<br />
Kasjusz był postacią dosyć wysoką, na oko jakieś metr osiemdziesiąt kilka, do tego całkiem szczupłą, o subtelnych, zwinnych ruchach. Miał na sobie zwiewną, szarą pelerynę z kapturem, oraz podszyte wiatrem spodnie. Na jego twarzy gościł spokojny, tajemniczy uśmiech, a oczy wyrażały zamyślenie, co wskazywało, że przygotowywał się do występu. Trudno było stwierdzić, czy to cień i podobny kolor kaptura, lecz wydawało się, że cerę miał bardzo bladą, jakby jasnobłękitno-szarą.<br />
Wokół panował typowy poranny gwar – marynarze próbowali przezwyciężyć kaca, co dostojniejsi goście przybywali ze swoich izdeb na górze świeży i wypoczęci, a najemnicy schodzili się, czekając na propozycje pracy i gasząc pragnienie wcale nie najtańszym browarem. Zza drzwi kuchennych wydobywał się piękny zapach przyrządzanej ryby, aż żal było, że nieumiejętna kucharka szybko popsuje jej smak niepotrzebnymi przyprawami i burzą włosów, które spadały z jej taniej peruki.<br />
Kasjusz nie zwracając na to wszystko najmniejszej uwagi, wszedł wyuczonym krokiem na najbliższy stół – w jego wyobraźni była to cudowna scena, nie oszczędzając widowiskowego obrotu i mocnego przytupnięcia – Czemuż ja muszę kupować publikę takimi tanimi chwytami…, myślał. Publika bynajmniej tanie chwyty kupiła, większość par oczu spoczywała w tej chwili na nim, zaczął się krótki aplauz zachęcający do występu. Kasjusz ująwszy swój instrument, rozciągnął barki, a peleryna odsłoniła częściowo jego elegancką, kontrastującą z tęczówkami koszulę. Na szyi, na rzemieniu znajdował się mały, wymyślny flecik, rozbłyskujący od każdego źródła światła – jasnego słonecznego wpadającego przez czyste, acz lekko obtłuczone okna, słabego i efemerycznego od ogarka tlącego się jeszcze na stole obok, wpadającego nie wiedzieć czemu prosto w oczy, wprost z mieczy zatkniętych za pasami najemników, które przekazywały ten pierwszy rodzaj światła dalej. Bard trzykrotnie zmienił ułożenie dłoni, przypasowując się pod różne akordy, przeszedł gamę od tyłu i po chwili ciszy zaczął grać, rzucając jeszcze mimochodem tytuł utworu. Brzmiał on po prostu „Paladyn”.<br />
Muzyka w pierwszej chwili była zwiewna i dynamiczna, zarazem podniosła, łatwo wpadała w ucho. Szybko jednak zmieniła ton, na spokojniejszy i bardziej dostojny, a Kasjusz zaczął wygłaszać kolejne słowa ballady:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Mam miecz dwuręczny, nadobny, ze stali<br />
On mi już nieraz mój żywot ocalił<br />
Jego lśniąca klinga w Słońca bladym świetle<br />
Sprawiała, że wróg mój czuł się niemal w piekle </em><br />
(Czyli jak w domu – najmilej na świecie<br />
Ale wy tego, kochani nie wiecie &#8211; pomyślał)<br />
<em>Jam pogromcą złego, woj nieokiełznany<br />
Każdy z nieprzyjaciół marł, gdym ruszył w tany<br />
W służbie światłu wiecznemu, nieskończonej prawości<br />
Walczę przeciw złemu, do nieskończoności<br />
Paladyna jest losem, dawać życie za wiarę<br />
Dobrą nowinę głoszę, nie zrażając się wcale<br />
Niepowodzeniem u panien, pięknych oraz cnotliwych<br />
Serce me jak ze skały, a trud zawsze mi miły<br />
Wielkich czynów jam świadkiem, oraz nie mniejszych autorem<br />
Przyszłość jest moim spadkiem, siła wciąż we mnie gore<br />
Me cudne ostrze jest ze mną, w trudzie i chwilach wspaniałych<br />
Będzie przy mnie na pewno, do końca mej wielkiej chwały…</em></p>
<p style="text-align:justify;">Melodia się urwała na chwilę, a Kasjusz podniósł wzrok, kierując go na widzów. Niektórzy wydawali się nie rozumieć tekstu zupełnie, część ze względu na swój stan mentalny, tych zignorował całkowicie. Karczmarz przyłapał się, że zbyt długo poleruje jeden kielich, a z kuchni doleciał swąd nadpalonej ryby. Jakiś z większych wojów wydawał się być poruszony treścią, możliwe, iż odnalazł w tych słowach jednego ze swych dawnych, utraconych przyjaciół. Życie woja w Faerunie nie było łatwe, a trudy tytułowego paladyna każdy mógł porównać do swoich, przynajmniej w pewnym stopniu.<br />
Odrzucił głowę na bok, spod kaptura wysunęły się pojedyncze kosmyki jego długich, bardzo jasnych włosów. W tym samym momencie melodia zaczęła lecieć dalej, z tym, że teraz powiała w inne strony – ruszyła znowu powoli, lecz z czasem zaczęła przyspieszać, jak emocje paladyna. Patos pojawiał się na dosłownie ułamki sekund, by zaraz rozpłynąć się w innych dźwiękach. Słuchacze zdziwili się, gdyż Kasjusz wciąż stał patrząc w bok, struny lutni nie poruszały się, a obecną melodię nadawał flet, choć jedynym w polu widzenia był ten zawieszony na szyi muzyka. Pojedynczy ludzie zaczęli się rozglądać, skąd pochodzi dźwięk, ale gdy Kasjusz wznowił grę, zrozumieli, że oba dźwięki dobiegają z tego samego miejsca. Bard spuścił wzrok na swój instrument, uśmiechając się lekko. Flecik niedostrzegalnie wibrował w rytm muzyki.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Idę dziś traktem spokojnie, szukając nowej przygody<br />
Dziękując za życie dozgonnie, chociaż nie jestem już młody<br />
To żywot wciąż mi jest cenny, chce mi się dalej żyć<br />
Nic nie jest tutaj daremne, wystarczy w wierze być<br />
Wtem wyskakuje przede mnie nieprzyjaciel nienowy<br />
Zaskoczył mnie nadaremnie, zawszem do bitki gotowy<br />
Stoi przede mną minotaur, tuż przy rozstaju drogi<br />
Na swym toporze się oparł, bycze ma twarz i nogi<br />
Miecz mój już w gotowości do starcia następnego<br />
Chociaż mam stare kości, to nie wyczuwam tego<br />
Bo przyszła pora na starcie, zaraz poleje się jucha<br />
Zginiesz, piekielny bękarcie, krew w moich żyłach już bucha </em></p>
<p style="text-align:justify;">Podniecenie Paladyna zaczęło się udzielać słuchającym, każdy z zapartym tchem czekał na kolejne słowa przemawiającego ustami Kasjusza charyzmatycznego sługi boga. Nie było ważne, którego – dla jednego był to Tyr, dla innego Torm, z pewnością wśród licznych gości tawerny znajdował się jakiś wyznawca Helma lub Tempusa. Kasjusz był pod tym względem neutralnym – jego prawdziwą panią była muzyka.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Stoję naprzeciw niego, on na mój atak czeka<br />
Niegodzien on jest tego, abym go zabił z daleka<br />
Jednym szybkim zaklęciem, wolę wbić miecz mu w bebechy<br />
Odwracam się na pięcie, płuca me są jak miechy<br />
Zbieram siły do cięcia, z ukosa, prosto w rząd żeber<br />
Minotaur stoi zawzięcie, kopytem rozdziera glebę<br />
W końcu zniecierpliwiony, pierwszy krok ku mnie robi<br />
Nad nami lecą wrony, chcące nieboszczka dobić<br />
Czyli pokonanego, który się zaraz objawi<br />
Stoję, czekam, dość tego, pokaż, co bydlę potrafisz!<br />
Proste machnięcie najpierwiej &#8211; tak na próbę, przed laniem<br />
Lecz – na mej twarzy zdziwienie, bo padam na kolana.<br />
Plecy zdradzają mnie z trzaskiem, a miecz się w dłoni chybocze<br />
Bronię swe usta przed wrzaskiem, bestia wesoło rechocze<br />
I mnie na ziemię obala, wierząc, że to mój jest koniec<br />
Lecz kogoś widzę z oddala, wiem, że go muszę obronić<br />
To dziecko niewinne, małe, spoglądające z trwogą<br />
Za nie dam życie całe, bom winien jest to bogom<br />
Wtem spada na mnie topór, z trudem go zblokowałem<br />
Stawiam zaciekły opór, poświęcam siłę całą<br />
Aby cios odbić i zaraz o czerep mieczem mym skrócić<br />
Wróg pokonany, lecz naraz bronią mi w pierś wprost rzucił </em></p>
<p style="text-align:justify;">Nuta zawisła w powietrzu, ktoś pomyślał, że to już koniec i zaczął klaskać, szybko go uciszono. Kasjusz mimochodem spojrzał na publikę, nie bawiąc się w ostentacyjne spojrzenia przerywające opowieść w najlepszym momencie – po prostu upewnił się, że są, że podczas transu, tego dziwnego stanu zapomnienia, który zawsze wywoływały w nim opowieści (choć nigdy na tyle, by nie zdążył się uchylić przed rzucanymi talerzami, pomidorami, nożami, czy innymi niegodnymi pociskami, rzucanymi przez co gorszych kulturowych impotentów – tego uczono już po pierwszym występie w szkole, gdzie wygłaszałeś wyuczoną opowieść tylko po to, byś zaraz się rozczarował i doprowadził innych do śmiechu swym ubrudzonym specjalną mieszanką jestestwem) nie przeszła przez miasto armia Czerwonych Czarnoksiężników, smoki nie pożarły wszystkich dziewic, ostatni artefakt nie został zamknięty w muzeum, a najwięksi samotnicy z jego znajomych nie zostali dziadkami z licznym potomstwem. Wszystko było na swoim miejscu – choć niegodni, wciąż przy nim byli, kontynuował więc. Nuta stała się nostalgiczna, niosła słabnącą energię.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Znowu zwycięstwo odniosłem, choć cenę płacę sowicie<br />
Bo w tym wojennym rzemiośle nietrudno stracić swe życie<br />
Dobrze na służbie mi było, z mieczem mym cudnym u boku<br />
Krótko to mi się nie żyło, dziękuję za wszystko bogom<br />
Dziecię jest uratowane, teraz wzruszone podchodzi<br />
Może opatrzy mi ranę, lecz co ono czyni – złodziej?<br />
Miecz mój kochany zabiera, opuszcza człeka w potrzebie<br />
Nagle me serce zamiera, bo rozpoznałem w nim siebie.<br />
Bo młode starsze wypiera, taka już świata jest kolej<br />
Oto ma koniec ma era, mogę się cieszyć spokojem?<br />
Czy może za grzechy płacić, tak jak zapłaci to dziecię?<br />
Czas może tylko utracić, sumienie nie znika w świecie<br />
Choć to zło nim kierowało, paladyństwo odziedziczy<br />
Tak też się ze mną stało, bo ten „mój” miecz był magiczny<br />
Jedynie żałować mogę, że z dobrem tym nie walczyłem<br />
I wzbudza wciąż we mnie trwogę, świadomość tego, kim byłem<br />
A może kim jestem teraz, bez pychy, występku, chciwości<br />
Rzec mogę tylko – cholera, bo nie znam sensu miłości<br />
By żyć czasami potrzeba, dobro świata tego pokonać<br />
I by zaznać nieba… Konam…</em></p>
<p style="text-align:justify;">Nim ostatnia z nut zaczęła przejawiać końcowe symptomy swego krótkiego, lecz bardzo wartościowego życia, Kasjusz nie czekając na aplauz, gwizdy, skacowane pomruki, rzuty nożami, płacze wzruszonych kobiet, pytania o „sztuczkę” z fletem, darmowe kolejki wódki, czy propozycje ożenku, stanął bokiem do widowni i ledwo dostrzegalnym ruchem stopy kopnął w stojące koło jego „sceny” krzesło.<br />
Impet uderzenia był niesamowity, a podrzucona w górę kupa kilku zbitych w jeden twór oheblowanych desek stała się śmiercionośnym pociskiem, który poszybował wprost w twarze niczego nie spodziewającej się publiczności i czyniąc krwawą masakrę wśród ich pięknych lic. Przynajmniej w wyobraźni barda.<br />
Krzesło trafiło prosto w znajdujące się za plecami Kasjusza okno, czyli w przeciwnym kierunku, niż stał tłum. Szyba pękła bez większych oporów, szkło posypało się na portową uliczkę, tworząc dziwnie suchy deszcz, dla spacerującego nią akurat szczura. Zrzucił winę na ludzi i postanowił wrócić na swą ulubioną krypę łowiącą makrele, do swej mniej ulubionej szczurzej rodzinki.<br />
Panujący na zewnątrz wicher wtargnął brutalnie do sali głównej karczmy, gasząc natychmiast wszystkie okoliczne świece, przewracając wazony i rozrzucając po pomieszczeniu papierki. Wszyscy westchnęli , karczmarz zrobił dziwną minę, a Kasjusz zrzucił pelerynę, kłaniając się elegancko. Jego długie, niemalże białe włosy łopotały majestatycznie na wszystkie strony, w rytm powtarzanych przez barda słów o pokonywaniu dobra tego świata. Wiatr przyjemnie muskał jego ciało, a on sam zaznawał nieba.<br />
Wiele można powiedzieć o integrowaniu się artysty z jego tworem. Jedni bohaterom nadawali własne cechy, myśli i uczucia, dając pretekst do wyrażenia własnych przemyśleń, żalów, sposobów na życie. Pisanie takie jest bardzo emocjonalne i można stwierdzić, iż stwórca i jego „boska marionetka” są jednym i tym samym, tylko nie wiedzieć dlaczego rozbito ich na dwie, nieproporcjonalne części. Inna część minstrelów (Kasjusz bardzo nie lubił tego określenia) dystansowała mocno się do swych dzieł, uważając takie działanie za zbyt egzaltowane i niegodne. Tworzyli swe teksty zazwyczaj z zimnym wyrachowaniem, pisząc je pod publiczkę lub spłycając postacie i przenosząc walory na inny poziom, przez co przypominały raczej surowe, poważne traktaty, niż opowieści i melodie dla ludu. Zdarzali się jednak geniusze, którzy potrafili iść tą drogą i pokazać coś naprawdę nadzwyczajnego, jednak zdarzało się to znacznie rzadziej.<br />
Kasjusz nie należał, do żadnego z tych prądów ideologicznych, jednak w tej chwili czuł się zupełnie tak samo, jak jego Paladyn. Tak samo jak on czuł żal i niewzruszoną supremację dobra. Nie kopnął krzesła, szyba nie została zbita, wicher nie objął go czule, a całość zakończyła się nudnymi oklaskami, pytaniami o sztuczkę z fletem i skacowanymi pomrukami. Ukłonił się dostojnie, przybierając maskę dumy i wdzięczności za docenienie jego sztuki, odmówił darmowej kolejce wódki, zebrał niezbyt hojny datek za słowa otuchy i po spakowaniu swego dobytku pożegnał się z zamyślonym karczmarzem, wzruszonym wojownikiem, szarmancko uśmiechnął do w większości niewartych spojrzenia kobiet i wychodząc z całego serca przysiągł sobie, że kiedy tylko będzie mógł, uwolni się od tej dziury, jaką jest Waterdeep – Miasto Wspaniałości i jeden z cudów Faerunu.</p>
<p style="text-align:justify;">Okazja przydarzyła się niewiarygodnie szybko, a Kasjusz zaskoczony takim zrządzeniem losu uznał to za fatum. Oddalając się nieznacznie od karczmy dostrzegł coś, co jednoznacznie określił, jako statek powietrzny – środek transportu dla stroniących od szumu fal, a mimo to chcących polegać na wietrze. Podróżował już takimi parokrotnie i choć widział piękniejsze statki tego typu, intuicja podpowiadała mu, że podróż tym może być o wiele bardziej … emocjonująca? Nie wiedział dlaczego. Może wreszcie przybliży go ona do upragnionego celu?<br />
Przed statkiem w charakterystycznej postawie kapitana statku mówiącej „Tak, to ja tu rządzę i jeśli mi się w czymś narazisz, lepiej byś się okazał spolimorfowanym ptakiem, bo inaczej będzie z tobą kiepsko i mokro na posadzce”. Był dosyć wysoki, może odrobinę niższy od Kasjusza, i ubrany prawie, jak admirał floty Wybrzeża mieczy na ostatniej bojowej misji. Wiarygodności dodawały mu nieodzowne atrybuty – stylizowana na wygiętą w łuk, skaczącą rybę fajka, w której znajdował się pewnie tlący tytoń jabłkowy z dodatkami zmieniającymi zapach na bardziej męski, a także opaska na oku, groźnie wyglądająca, lecz dla barda będąca zwykłą drwiną. Kasjusz znał jednego Amnijczyka, któremu naprawdę brak było jednej „patrzałki”, potrafił wiec odróżnić ruch jedynego oka, od ruchu jedynego chwilowo widzącego. Poza tym materiał mógł lekko prześwitywać. Półelf spojrzał krytycznie na Kasjusza i zagwizdał cicho, przyglądając mu się krytycznie.<br />
- Dokąd kursuje?<br />
Kapitan westchnął &#8211; A nie wypadałoby wpierw zachwycić się pięknem tego cuda?<br />
- W oczach Valkura wszystkie jego dzieci są równe.<br />
- Do Luskan, przez Neverwinter- mruknął niechętnie zrezygnowany kapitan. – Poza tym Valkur jest bogiem marynarzy…<br />
- … a żeglugi powietrznej Akadi? – przerwał mu Kasjusz – Sprawdzałem pana, kapitanie. – nim sprawdzany zdążył się żachnąć, zmienił temat, jednocześnie myśląc, że sugerując się po stroju kapitana, gdyby tylko trzeba było, statek bez problemu wodowałby i kontynuował podróż na jego gaciach – Jaka przyczyna podróży?<br />
- Ty jesteś tym bardem, który śpiewał „pod Rybą piłą”? – odpowiedział pytaniem na pytanie półelf.<br />
- Imię me Kasjusz, do usług – ukłonił się bard.<br />
- A więc, Kasjuszu, pragniesz wybrać się do Luskan. – „Nie, tak tylko dla zabawy marnuję pański czas, kapitanie”, pomyślał bard, przytakując – Myślę, że na pokładzie „Jednego” znajdzie się dla ciebie miejsce, w razie czego, gdy będziemy musieli nabrać wysokości, nie będzie trudności z wyrzuceniem cię za burtę. – bard skłonił się ponownie, rozkładając ręce – Moi marynarze niezbyt interesują się tą całą kartografią i wyznaczaniem azymutów, a tak się składa, że w tym właśnie celu lecimy w kierunku Grzbietu Świata – półelf jeszcze wtedy nie wiedział, iż nie tylko polecą w tamtym kierunku, ale wręcz dokładnie tam dolecą. – Myślę, że moim podopiecznym przyda się odrobina rozrywki.<br />
- Tak jest, kapitanie – zasalutował dyplomatycznie Kasjusz, stając się już niemalże członkiem załogi.<br />
- Chwila – kapitan odwrócił się na chwilę, a następnie podszedł bliżej barda i przyjrzał mu się dokładniej – Nie jesteś aby…<br />
- Tak.<br />
Kapitan odwrócił się na pięcie i zastanawiał przez chwilę. W końcu powiedział:<br />
- Cóż… może to dobry znak, przynajmniej mam taką nadzieję. Ty też lepiej miej. W każdym razie – witamy na pokładzie. Jeśli moi ludzie nie będą dzięki twej muzyczce pracować jak młode czorty, myślę, że za burtą poradzisz sobie doskonale.<br />
Kasjusz uśmiechnął się kwaśno.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>To dla dobra ludzkości, to dla dobra przeklętej ludzkości, to po to, by wszystkim przeklętym rasom w Faerunie (czyli każdej prócz goblinoidów i yuan-ti) żyło się lepiej. To po to, by jakiś przeklęty kupiec wiozący swój przeklęty towar nie zabłądził na takim trudnym trakcie, jakim jest szlak z Waterdeep do Luskan. To po to, by przeklęte elfy płynące do nas kilka tysięcy kilometrów z Evermeet nie roztrzaskały się tuż przy brzegu, bo przeklęty kartograf źle linię poprowadził. To po to, by biedne sieroty z Mulhorandu nie umierały na nieznane nikomu choroby, to po to, by przeklęte trupy z Jeziora Martwych Ludzi mogły sobie pooglądać stateczek na niebie i to po to, by cały Faerun uwolnił się od przeklętego barda Kasjusza, który za chwilę oszaleje na tym statku. </em><br />
Takie myśli mogły łopotać w umyśle artysty, ale nie musiały. Nikt nie wiedział czy w głowie wyglądającego przez burtę Kasjusza w ogóle cokolwiek pracuje. Wydawał się raczej zniesmaczony powolnością powietrznego statku, kiedy w potrzebie mógł się naprawdę pięknie rozpędzić, ale na jego twarzy panował spokój. Może szukał rymów do jakiejś nowej pieśni, może wymyślał kunsztowne porównania i metafory? Nikt nie miał czasu, ani ochoty się nad tym zastanawiać – kartografowie mieli swoją własną nudną robotę, z bieganiem po pokładzie z wielkim astrolabium włącznie, marynarze zaś woleli swoją pracę fizyczną i popijanie piwa po niej.<br />
Kapitan mimo wszystko był konsekwentny i gdy zauważał, że bard przez dłuższy czas się obijał, sugestywnie chrząkał, a Kasjusz zaraz intonował jakąś pieśń pod nudną presją pożegnania się na kilka sekund i kilkaset metrów ze stałym lądem.. Nie martwiło go to aż tak bardzo, gdyż czasami zdarzały się datki. Za słowa otuchy oczywiście.<br />
Pierwszy &#8211; uwzględniwszy prędkość wehikułu &#8211; bardzo długi dzień podróży został zakończony. Kasjusz wrócił do swej kajuty i zdziwił się, gdyż miała być jednoosobowa – specjalnie w tym celu dopłacał. Przebywanie z niezbyt rozgarniętymi załogantami nie uważał za nadmierną rozrywkę, kapitan więc po zmierzeniu się z brzęczącą charyzmą barda nie miał nic przeciwko. Ale mimo to na jego koi ktoś siedział. I nie była to długowłosa blond piękność.<br />
- Nareszcie jesteś – powiedział cichy, jakby dziecięcy głos. – Wiesz, jak tu nudno było?<br />
- Na zewnątrz także. – odparł i usiadł na krześle, kierując oparcie w stronę gościa. Przez chwilę patrzyli sobie prosto w oczy, dla jednego chwila była niemal wiecznością, dla drugiego – po prostu chwilą. Światło sączyło się powoli przez małe okienko, ciemniejąc wraz z zachodzącym słońcem. Istota w końcu ustąpiła pod przenikliwym spojrzeniem Kasjusza.<br />
- Ja… &#8211; zaczęła, zawieszając na dłuższą chwilę samogłoskę w powietrzu<br />
- Tak, myślę, że to dobre słowo na początek. – rzekł z neutralnym chłodem bard<br />
- … jestem Devin.<br />
- Jak mniemam z Waterdeep?<br />
- Ja … &#8211; powtórzył się Devin, jego ton był bardzo niepewny, co akurat wcale nie dziwiło barda. Była to w tej chwili jedyna rzecz w Devinie, która go nie wywoływała w nim takich odczuć.<br />
- Do kontynuowania wątku też w sam raz<br />
- …nie czułem się związany z tym miastem.<br />
- A ze swoją głową też nie? Co cię wzięło, by uciekać z miasta, wsiadając na gapę do statku powietrznego, którego celu nawet nie znałeś?<br />
- Ja… &#8211; zaczął już po raz trzeci nieśmiało<br />
- Jestem lekkomyślny i nierozsądny?<br />
- Możesz mi nie przerywać? – warknął Devin, wyglądający na około piętnastu lat, blondynek-zbieg z Waterdeep. Kasjuszowa gra na emocjach zadziałała. Tak wydawał się bardziej rozmowny.<br />
- Nie wydaje mi się, byśmy byli na ty, mój mały nerwusie. – jego głos przybrał stanowczy, zimny ton.<br />
- Ja… &#8211; Kasjusz udał, że zamierza otworzyć usta, Devin podjął więc szybko – Przepraszam, proszę pana.<br />
- Tak lepiej. Moja wielokrotnie sprawdzona intuicja powiada mi, iż fakt, że znalazłeś się właśnie w mojej kajucie, a nie u jakiegoś wesołego kartografa nie jest przypadkiem.<br />
Dzieciak chciał już po raz piąty zacząć swoim ulubionym słowem (jak tak dalej pójdzie, wielki egzystencjalista z niego będzie), lecz zaraz prychnął, a Kasjusz przysiągłby, że w jego źrenicach zapłonęły małe ogniki.<br />
- Chcę zostać bardem, tak jak pan, panie Kasjuszu – wyrzucił z siebie, zasłaniając ogniki powiekami.<br />
Adresat tej wypowiedzi odwrócił wzrok ku oknu. Słońce już zaszło, zapalił więc świecę, nie zwracając uwagi na Devina. Zrobiło się jaśniej, mógł więc w końcu lepiej przyjrzeć się swemu „dziecku-niespodziance”. Miał rozwichrzone blond włosy w kolorze słomy, śniadą cerę, szerokie usta i brązowe, przybierające w świetle ognistą barwę oczy, całość tworzyła łobuzerską kompozycję. Miał marne, pocerowane ubranie, w którym nawet dziury w łatach były pocerowane brudem. Kasjusz domyślił się już odpowiedzi na następne pytanie, ale mimo to zapytał:<br />
- Ileż to osób płacze teraz w Waterdeep, bo po biednym Devinie ani śladu, ani sakiewki?<br />
Dzieciak spuścił głowę, mimo tego, co pomyślałoby w tej chwili wielu psychologów dziecięcych, niech ich Cyric ugości, jego spojrzenie wciąż było spokojne. Ogniki zapłonęły jeszcze silniej<br />
- Płacze? Płacze, dobre sobie… – głos był dumny i nie pasował do jąkającego się przed chwilą na słowie „ja” dziecku – Myślę, że w większości karczem rozdają darmowe browary z tej okazji. Nie ma w tym mieście takiej osoby, dla której cokolwiek bym znaczył. Na pewno nie są nimi moi rodzice, do diaska z nimi. Nie obchodzi ich nawet, czy jeszcze żyję, myślę, że nie zdają sobie sprawy, iż kiedykolwiek istniałem. Nawet osoby, które uważałem za najlepszych przyjaciół, z którymi dzieliłem ten smutny los dziecka ulicy odwróciły się ode mnie. – Devin wstał, tylko, by zaraz paść na kolana i podnieść się ponownie z lichą nadzieją, że nogi się tym razem nie ugną pod ciężarem rozpaczy – Jak pan myśli, czy skoro jedna istota potrafi całkowicie zmienić oblicze świata, to świat musi być tak brutalny dla innych, by nie osiągnęły podobnej siły? Czy zatem świat się mnie boi i musi skazywać mnie na skok na główkę z klifu? Chcę zostać bardem tak jak pan, by przeciwstawić się temu domniemanemu dobru, by móc żyć i dać możliwość żyć innym. Tak jak pan teraz powinien dać mi żyć.<br />
Gwiazdy, może gwiazd, bytów wyglądających na tak małe, a jednak przewyższających potęgą każdego mocarza Faerunu. Ale i one są tylko jednymi z milionów na nieboskłonie, żadna z nich nie ma wpływu na losy całego planu. Jaka siła dominuje zatem nad nimi, jak nad Faeruńczykami bogowie. A jeśli bogów jest aż tylu, i tyle jest domen, to co nad nimi góruje? I kiedy zostanie obalone ku ogólnej uciesze, zmianie ustroju i darmowym trunkom na trzy dni…<br />
- Pamiętam Cię – powiedział bard patrząc w oczy Devinowi – Oglądałeś me występy w większości karczem, zawsze w pierwszym rzędzie, zawsze z przodu, lecz jednocześnie za innymi, kryjąc się w cieniu by nie rzucać się za bardzo w oczy. I za każdym razem miałeś na twarzy ten sam ciekawski, ożywiony i pełen nadziei wyraz, taki sam, jak gdy teraz na mnie spoglądasz. Choć początkowo nie byłeś sam, ale z każdym występem miałeś coraz mniej przyjaciół wokół siebie. I pamiętam jak patrzyłeś na tą małą brunetkę siedzącą obok Ciebie, która opuściła Cię dopiero Pod Rybą Piłą.<br />
- Jak… Skąd wiesz?<br />
- Bard, mój drogi musi mieć pamięć do twarzy. By pamiętać i omijać ludzi, którym winien jesteś kasę. I tych, którzy chcą cię zabić. Ty także będziesz musiał to opanować.</p>
<p style="text-align:justify;">Dowodzony przez półelfiego kapitana statek „Jeden” stał się dla Devina swego rodzaju „Uniwersytetem Latającym”. Zgodnie z zawartą tamtego wieczora umową Kasjusz miał nauczać swego nowego towarzysza we wspaniałej sztuce bycia bardem, ten zaś będzie wykorzystywał swe umiejętności zdobyte na ulicach Waterdeep, aby ukryć swe istnienie przed pozostałą załogą statku, inaczej jego kariera nie będzie zbyt długa, ale za to bardzo efektowna.<br />
Kasjusz korzystał teraz z wolnej chwili od pieśni o porzuconych sercach, pustych portfelach oraz niezabrudzonych mieczach i przyglądał się sunącej w oddali karawanie, wiozącej typowe mydło i powidło z miasta do miasta, by wyprzedać resztki niechcianego towaru jako cudowne i warte nawet bogów. Ochrona nie była zbyt imponująca, ale nie wyglądała też na dającą się wpędzić w najprostszą zasadzkę i tam wykrwawiającą się w trzy sekundy od jednej małej ranki, zadanej w dodatku przez komara. Ciekawe czy oni też widzieli te poruszające się w zaroślach kształty. Możliwe, iż zobaczą już wkrótce.<br />
Gdy półelfi kapitan po raz kolejny go dorwał, Kasjusz miast wzdychać i słuchać „przełożonego”, wyjął z kieszeni talię kart i przetasował ją szybciej, niż powiedziałbyś „bard Kasjusz tasuje karty”. Ostatnie kółko dymu wypuszczone z ust półelfa zawisło i rozpłynęło się w powietrzu, w przeciwieństwie do wyrazu zaciekawienia, który zastygł na jego twarzy na dłuższą chwilę.<br />
- W sumie ciekawa propozycja, skoro jawnie proponujesz oddać mi wszystkie swoje oszczędności, to czemu nie.<br />
- Tak… Poczułem dziś rano taki nagły odruch niewysłowionej hojności… Muszę znaleźć jakieś jego ujście, inaczej możliwe, iż cała wena opuści mnie na zawsze…<br />
Parę pyknięć później kapitan podjął rozmowę.<br />
- Ludzie mówili mi od zawsze, że jestem bardzo wspaniałomyślny, może z wyjątkiem paru głupców, którzy narzekali na pensje, ale i im dało się światopogląd zmienić.<br />
Poeta skinął.<br />
- Co proponujesz? – fajka znowu wypuściła okrąg dymu<br />
- Ja tylko znajduję ujście.<br />
- Racja. – kapitan zamyślił się, przebierając wśród listy znanych gier i szukając tej, w której najlepiej oszukuje &#8211; Co powiesz na Trony Marchii?<br />
Wzruszenie ramion. Fajna nazwa dla pokera, pewnie pozwala na jakieś dodatkowe kanty.<br />
Po wtajemniczeniu w zasady okazało się, że w tej odmianie jednej z popularniejszych gier Faerunu, przynajmniej wśród cywilizowanej jego części – trzeba było nie tylko o zdobycie lepszego układu kart od przeciwnika (w tym przypadku trzech układów, bo trony były niby trzy), ale także wyprzedzenie go w tych poczynaniach. Istna alegoria walki o władzę, o kant tyłka potłuc.<br />
Po kilku przegranych bard zaproponował podwojenie stawki. A czemu nie, brzmiała odpowiedź kapitana i stawka została potrojona.<br />
- Dwa trony z berłem<br />
- Dwa trony z koroną – przebił Kasjusz<br />
Kapitan dobrał kartę i uradowany rzucił swój stosik:<br />
- Trzy trony z diademem, ha, niech zgadnę, co teraz zrobisz? Przebijesz trzema tronami z insygnium?<br />
Kasjusz wziął kartę z talii<br />
- Dwa trony z koroną. – zwiesił głowę<br />
- Ha! – półelf chwycił za swój trzos, by zgarnąć do niego wszystkie monety.<br />
- …i pucz. – rzucił niechętnie bard. – Przykro mi, przejmuję twój diadem. I trzeci tron.<br />
Parę wiązanek przekleństw i gróźb wyrzucenia za burtę później, Kasjuszowi udało się w końcu wyciągnąć od kapitana wygraną.<br />
- Widziałeś kiedyś barda grającego słabo w karty? Jeśli tak, proponuję zmienić lokal.<br />
- Zamknij się, proszę, głupcze – syknął pokonany.<br />
- Tak jest, kapitanie. – zasalutował zwycięzca</p>
<p style="text-align:justify;">Posiłek, który od biedy można by nazwać obiadem przypominał smakiem, a raczej jego nijakością – paszę dla koni. Wolał tego nie komentować i tak opuszczenie pokładu było mu coraz bliższe, niekoniecznie w Neverwinter. Kucharka, podstarzała i dosyć pulchna – okazała się wielką fanką poezji Kasjusza (co nie znaczy, że taka była jego grupa docelowa). Podczas podawania posiłku wyrecytowała z pamięci jeden z jego wierszy, ku ogólnemu niezadowoleniu innych czekających w kolejce. W takim wypadku bard mógł wprowadzić część swego planu w życie &#8211; gdy kufle z rozcieńczonym piwem opustoszały, a wraz z nimi stołówka, podszedł do niej i dworsko się ukłonił. Ona z wrażenia aż usiadła.<br />
- Wspaniały był pani dzisiejszy posiłek – skłamał, uśmiechając się – Aż żal, że mój pobyt tutaj jest taki krótki, z pewnością udam się także w rejs powrotny. A potem jeszcze jeden.<br />
- Ależ… &#8211; rumieniec wstąpił na jej opadły policzek<br />
- Mam wobec pani wielką prośbę – skłonił się ponownie – My, bardowie mamy taki zwyczaj, że gdy odwiedzamy jakieś nowe miasta, musimy przygotować jakąś niespodziankę goszczącym tam naszym przyjaciołom ze szkoły.<br />
- Oczywiście, rozumiem…<br />
- A tak się składa, że w Neverwinter, gdzie będziemy przejazdem stacjonuje akurat mój jeden dobry znajomy. Oczywiście wszelkie szczegóły tych kawałów trzymane są w najgłębszej tajemnicy.<br />
- A jakże…<br />
- Dlatego, choć niegodnym, chcę panią prosić o drobną pomoc w tej sprawie i oczywiście zachowanie konspiracji – puścił do niej oko, powstrzymując skrzywienie<br />
- Życz sobie, czego tylko chcesz, kochaniutki.<br />
<em>Worek trucizny, worek trucizny, na pewno masz go tam, pod ladą i dodajesz trochę do każdego posiłku…</em><br />
- Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale te kawały bywają czasem naprawdę… wyrafinowane. Ja zresztą nie myślę nawet o innych. Obiecuję, że jeśli pani mi pomoże, nazwę pewną piękną kobietę z jednej z moich następnych ballad, pani imieniem. – choć go nie znam i nie zamierzam poznać, pomyślał.<br />
Zarumieniona kucharka uśmiechnęła się od ucha do ucha i skinęła niezauważalnie.<br />
- Czy mógłbym panią prosić o… wiadro pomyj?</p>
<p style="text-align:justify;">- Dlaczego to zrobiłeś? – krzyknął zdenerwowany Devin, przed chwilą jeszcze w skupieniu deklamujący swój wiersz, pierwszy występ, teraz stał przemoczony pośrodku pokoju.<br />
- Nazwij to inicjacją – odparł sucho, odkładając puste już wiadro bard. – Nie martw się, ja miałem gorzej.<br />
- Jak mogłeś? Przez cały ten głupi nudny dzień starałem się zgodnie z Twoją prośbą coś wymyślić, a teraz oblewasz mnie tym cholerstwem.<br />
Kasjusz uśmiechnął się. Nauczanie młodych to ciężki kawałek chleba.<br />
- Jak myślisz, czy kiedy po kiepskim, lub kiepsko przyjętym występie ktoś potraktuje Cię podobnie, będziesz stroił fochy? A może rzucisz się z pięściami na silniejszego od siebie draba? – młodzieniec milczał – Droga, którą sobie wybrałeś nie rozpieszcza. Musisz dlatego wypracować sobie nieświadomy unik, inaczej wielu oklasków się nie doczekasz.<br />
- Ale…<br />
- Trochę za głośno, jak na kogoś, kto podróżuje tym statkiem na gapę, co? I kto szybko może wrócić do Waterdeep..<br />
- Przepraszam.<br />
- No… To teraz doprowadź siebie i ten pokój do porządku i daj mi spać. Jutro lekcja numer dwa.</p>
<p style="text-align:justify;">- Muzyka to coś więcej, niż dobry układ dźwięków, czy podkład pod słowa. Jednocześnie mniej, niż bicie serca, jeśli wiesz, o co mi chodzi.<br />
Szum drzew. Ptaków śpiew. Zachód słońca. Blask miesiąca.<br />
- Pieśń jest jak dotyk wiatru, który Cię obejmuje, unosi, a gdy już opadasz na ziemię, to moment lotu jest długi. A kontakt z rzeczywistością bolesny. Wiesz to i lecisz, a jednak czujesz spokój. I masz nadzieję, że upadek jest tylko preludium odbicia się od ziemi i ponownego wzlotu.<br />
Usta milczą, dusza śpiewa.<br />
- Słowa? Dobre sobie, słowo jest niczym, wobec tego, co istnieje dookoła. Słowa mogą być puste, jak skorupy po orzechu i takie zazwyczaj są. A ty brniesz jednak przez miliony niczym wiewiórka i starasz się odnaleźć to jedyne, które da ci życie. Jednocześnie jesteś drzewem orzechowym. Jak myślisz, ile wiewiórek szuka w Twych owocach orzechów, ile zaś je odnajduje?</p>
<p style="text-align:justify;">- Wtedy… Pod Rybą Piłą… Twój flet…<br />
- Tajemnica. Zawodowa, powiedzmy.<br />
- I dlaczego ciągle masz na sobie ten kaptur?<br />
- Bycie bardem bez tajemnic, to jak… Nie, tego się nie da porównać. Taka głupota jest niewysłowiona.<br />
Instrument wydobywał kolejne nostalgiczne dźwięki. Bard zmienił dłoń i gdy znowu zaczął grać, nuty szybko zawisły w nicości.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdy Devin obudził się, był w zupełnie nieznanym sobie miejscu. Dookoła panował miejski gwar, on zaś siedział na ławeczce w jakimś parku. Zdziwiony zaczął się rozglądać, po chwili wstał i zaczął szperać po kieszeniach. Czegoś mu zabrakło, wyciągnął jednak z niej brzęczącą sakiewkę i zwitek papieru. List.<br />
Od Kasjusza?<br />
Słowa zapisane były równo, a ich treść na długo wbiła się w umyśle młodzieńca.<br />
<em>Devinie!<br />
Witaj w Neverwinter<br />
Często bywa tak, iż nawet piękne pieśni nijak mają się do prozy życia. I może to właśnie to jest w nich najpiękniejsze. Bo nierealne. Jeśli w tym świecie, pełnym magii nierealnym może być cokolwiek.<br />
Młode starsze wypiera, powiedział Paladyn i niewątpliwie miał rację, lecz tylko w pewnej „ustawionej” sytuacji. Bo poezja nie zawsze może być uniwersalna.<br />
Chociaż miecz paladyna, był tak naprawdę artefaktem, który przemienił niegodziwca, w takiego samego sługę bożego, którego obrabował, a możliwe iż i ten doświadczył tego wcześniej , to takich metafor nie powinno się przenosić na naszą codzienność na praktykę. A ma lutnia przechodnia nie jest.<br />
Dlatego też zatrzymałem sobie Twój nóż.<br />
Przyjmij za to mój dar, jakim jest możliwość zrealizowania swego „marzenia”. Bo choć tak jak Ty dobrze wiem, że cała ta gra, była częścią Waszego przekrętu, a Ty wcale nie nazywasz się Devin, mój mały Poeto, to masz szansę teraz odcięcia się od swej przeszłości i zostania prawdziwym bardem.<br />
Bo widziałem, że masz potencjał. Ty też o tym wiesz.<br />
Na odwrocie tej kartki masz adres zamieszkania mojego znajomego. Powiesz mu, że Cię przysłałem. I że chrzest może już sobie darować. W sakiewce znajdziesz potrzebne fundusze.<br />
Jeśli wolałbyś jednak wrócić do swojego Waterdeep – nikt Ci nie broni. Możesz wrócić, podzielić łup i stwierdzić, że oskubałeś głupca. Czasem jednak, by żyć trzeba odrzucić swe imperatywy, czy to wewnętrzny rozkaz czynienia dobra, czy chęć powrotu do domu.<br />
Skorzystaj z tego. I niech wiatry Ci sprzyjają<br />
Bard Kasjusz</em></p>
<p style="text-align:justify;">Devin zaklął, najplugawiej, na ile pozwolił mu jego młody wiek.</p>
<p style="text-align:justify;">Opuścili Neverwinter. Pewien bardzo krótki, lecz jakże ciekawy etap w życiu Kasjusza został zakończony, w jego podsumowaniu wyszło mu, że znowu się spłukał i nieznacznie oddalił od swego celu. Normalka.<br />
Siedział teraz z lutnią na kolanach i grał jakąś orientalną melodię, przygwizdując w rytm uderzeń skrzydeł kołujących dookoła ptaków, pewnie mew. Kapitan nie wiedzieć czemu omijał go, za to dookoła krzątali się kartografowie i „marynarze”, co chwilę na niego wpadając. Zazwyczaj przepraszająco się uśmiechał, ignorując krótkie wiązanki, czasem musiał się przesiadać. Wyjął zdobyty niedawno kozik i zaczął strugać wariata… Znaczy się figurkę wariata. W drewnie.<br />
Niezadowolony z wyników pracy chciał ją dać kapitanowi w prezencie, lecz tak się jakoś dziwnie złożyło, że poleciała za burtę.<br />
Ugurth Ulkrunnar (zwany przez licznych przyjaciół Ur-Urem), orkowy zwiadowca czający się w zaroślach wraz z resztą oddziału, jednym z kilkunastu patrolujących okolice Portu Llast oderwał się od przypatrywania swemu wielkiemu obusiecznemu toporowi, rodzinnej pamiątce dziedziczonej z ojca na syna i bardzo lubującej się w spijaniu ludzkiej, elfiej i krasnoludzkiej krwi z ich ciał; z powodu dziwnego, narastającego świstu. Zaskoczony spojrzał w górę i ujrzał przesuwający po niebie wielki, tajemniczy obiekt, a także dużo mniejszy, spadający wprost w kierunku jego nosa…<br />
- Ork! – zawołał ktoś, szukając majaczących na dole dobrze znanych kształtów – Ork!<br />
- Uspokoić się durnie – wrzasnął kapitan – Chyba nigdy orka nie słyszałyście, dziewczynki. One nie ryczą tak żałośnie. To pewnie jakiś dzik tak kwiczy.<br />
Kasjusz znowu siedział przy burcie i grał na lutni, tym razem lewą dłonią, na której widniała czerwona rękawica z dziwnym symbolem.<br />
Akurat przechodził obok niego jakiś półelf, w nudnym, szarym wdzianku, Kasjusz naliczył ukryte w jego garderobie co najmniej pięć sztyletów. Nie zwrócił nawet na niego uwagi, podobnie jak nie interesowała go afera z domniemanym orkiem-wieprzem.<br />
Uderzona opuszką palca struna, zawibrowała z zbyt niskim, jak na nią dźwiękiem.<br />
- Ciekawostka – mruknął bard, nucąc kolejną melodię.</p>
<p style="text-align:justify;">Luskan zaatakował go kakofonią dźwięków.<br />
Było tam wszystko, czego mógł się spodziewać od oblężonego miasta. W nim samym – krzyki przerażonych mieszkańców, zgiełk tłumu, wycie psów, tupot biegających po mieście żołnierzy i bezskutecznie próbujących przywrócić obywatelom resztki nadziei, brzęk tłuczonego szkła w tawernach, tudzież ponure wrzaski tamtejszych pijaków, modlitwy do bogów, żałobne pieśni, potępieńcze zawodzenia, dzwony na alarm. Z zewnątrz – grające bębny, krzyki orków, szczęk stali, piski jadących powoli bojowych maszyn, szum ognia, zgiełk tłumów, wycie wiatru, ryki smoków…<br />
Smoków?<br />
Kasjusz nie interesował się zbytnio sprzeczkami badaczy z kapitanem o to, czy zginą zaraz i tutaj, czy niedługo później, gdy ta armia dojdzie do Waterdeep. Oniemiały spoglądał na całe bataliony orkowych wojsk, ustawionych w niezbyt estetyczne gromady, przedzielone wielkimi oblężniczymi maszynami – z przodu potężne tarany i wozy drabinowe pchane przez umięśnionych zielonych, dalej balisty oraz trebuszety i katapulty wyposażone w wielkie głazy.<br />
Wśród wrogich szyków rozpoznał całą mozaikę wojsk hordy – z przodu zakuci w puszki wojownicy w toporami oraz jeszcze więksi, uzbrojeni w potężne pałki, lecz bez krępującej zbroi – barbarzyńcy. Szamani grali na bębnach, kręcąc się dookoła w rytm swojej prymitywnej melodii. Dalej czyhali niosący długie piki i szerokie miecze – miotacze, jeszcze bardziej z tyłu – łucznicy o orężu szerszym, niż paszcza niejednego smoka.<br />
A i smok był, nieodzowny. Czerwona, pokryta łuskami skóra, zakończone kolcami skrzydła, zębiska od ucha do ucha, żar w bebechach. I charakterystyczne, błyszczące na złoto, jak bursztyny z ciemnymi owadami w środku oczy. Skierowane na nich.<br />
W takich chwilach bard żałował, że nie uznaje żadnego z bogów. Roześmiał się.<br />
<em>… skąd? Przecież ziemie hordy są setki kilometrów stąd, a jednym zaklęciem nie można przenieść takiej armii. Kierują się na Luskan, co oznacza, że po drodze musieli wyrżnąć w pień całe Dekapolis, a wcześniej spalić całe lasy i pociąć, a potem zjeść tysiące istot. Zresztą – niech mnie licho, jeśli nie są do tego zdolni.</em><br />
Chaos, zgiełk, piękno, poezja.<br />
Ciekawe co u Devina…<br />
Smok warknął i ruszył w pościg za nimi.<br />
Kasjusz jak opętany wyskoczył na główny pokład. Tam swą nową profesję – błyskawiczną rozbiórkę statków testowała załoga. Bard postawiłby swoją lutnię, że nawet zmotywowani milionem sztuk platyny do podziału, nie pracowaliby tak szybko. Choć wtedy oprócz przedmiotów wszelkich dostępnych pod ręką przedmiotów – pokład opuszczaliby też ludzie. W tym przypadku obyło się bez tego, lecz poecie wydawało się, że kapitan rozgląda się za nim.<br />
- Zwiększyć pułap! Obrót o sto osiemdziesiąt! I cała naprzód do cholery! – warknął kapitański głos, pochodzący pewnie z innego planu, niż ich. Prawdziwy kapitan musiał zdążyć już trzy razy zmienić przemoczone gacie.<br />
Luskan minęli. Tłum w mieście ładnie im machał, jacy mili ludzie…<br />
Kasjusz rzucił się do sterowni, tam ujrzawszy będącego najwyraźniej w swoim żywiole, choć poza zmysłami kierowcę statku, zaczął go „dopingować”:<br />
- Jak kierujesz, głupcze, czy myślisz w ogóle o przeżyciu? Myślałeś, że to tylko jeden smok? Brednie – jest ich pięć, jeden większy od drugiego, a najgorszy wygląda jak twoja teściowa! Pruj, ile mocy ma ten statek, bo kapitan zaraz wyrzuci i ciebie z niego – już cały tuzin kartografów poszedł! Poza tym – toaleta na statku przestała działać, a kucharka, którą nasi dzielni przyjaciele zostawili w Neverwinter – goni nas z nowym zestawem przepisów.<br />
Oczy sternika rozszerzyły się do granic możliwości, a statek przyśpieszył jeszcze bardziej, o ile to w ogóle było możliwe. Czegoż to strach i szalony bard nie uczynią, by nagiąć prawa fizyki i granice ludzkich możliwości. W tym samym momencie dało się słyszeć potężne „buch”, zrobiło się cieplej, a statkiem szarpnęło.<br />
Smok dał o sobie znać. A potem zniknął.<br />
Opuszczającemu pomieszczenie muzykowi ukazała się dantejska scena. Taki śliczny obrazek, w sam raz, by namalować akwarelą i powiesić w pokoju dziecięcym. Na najdalszym planie – miasto bez nadziei, otoczone przez wielką, potężną armię zielonych bestii przepełnionych żelastwem i testosteronem, na niebie krwawa czerwień zachodzącego słońca i jedna samotna chmurka, nieświadoma całego okrucieństwa, bo wisząca pewnie nad łąką pełną pachnących kwiatów i robaczków. Nieco bliżej – kołujący czerwony smok, wielkie monstrum, zakręcające właśnie w kierunku odległego planu, z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku, z paszczy wciąż jeszcze wydobywa się dymek. Plan centralny – potraktowany od tyłu kulą ognia pokład, jego kawałki spadają poza zasięg wzroku. Ludzie, półelfy i inne laleczki wywinięte są w różnych pozach, z groteskowymi minami, mięśnie napięte jak u atlety, niepotrzebne fragmenty statku lecą w przestrzeń. A najzupełniej z przodu – bard w rozwianej pelerynie, w dłoni lutnia, kaptur łopocze na wietrze, razem z nim burza prawie białych włosów, odsłaniających jego spiczaste uszy. Kolana ugięte, ręce wysoko i rozłożone na bok, jakby w geście „jestem królem świata, to wszystko jest tylko moje”. Twarz była niewidoczna, ale z pewnością wyrażała obłęd i radość, w przymrużonych oczach spoczywał zaś spokój. Dziwna kombinacja, ale jeśli jakiemukolwiek artyście przyśniła się kiedyś taka wizja, to namalowanie takiej miny to drobnostka.<br />
- Jeśli w ogóle istnieją na tym świecie jacyś bogowie, to są w tej chwili tutaj, razem ze mną -<br />
bezskutecznie starał się przekrzyczeć wicher swym śmiechem.</p>
<p style="text-align:justify;">Spadali.<br />
Prosto na Grzbiet Świata.<br />
Ale nie zdążyli i spadli wcześniej.<br />
Kilkadzieścia metrów, sekundy przed rozbiciem, Kasjusz zrealizował marzenie kapitana. Wyskoczył.<br />
<em>Musi mi się w końcu udać, musi, tyle lat… </em>- skupił się, tonąc w objęciach wichru. Bezskutecznie.<br />
Ułamek sekundy później statek trzasnął o ziemię – chwilę później – Kasjusz. Wykorzystując całą swą wrodzoną zwinność, wylądował na ugiętych nogach, przetoczył się i zarył twarzą w ziemi. Usłyszał lekki trzask w kolanie.<br />
Przynajmniej lutnia była cała.<br />
<em>Cholera. Ciekawe, kiedy w końcu mi się uda… </em><br />
Spod resztek statku zaczęły wydobywać się jęki. A potem ludzie. A po nich płomienie, dym i w końcu fala uderzeniowa, mieniąca się od kolorów. To tyle, jeśli chodzi o HMS „Jeden”.<br />
Bard wstał, jęcząc lekko. Z torby wyjął opatrunek, który przydawał się już przy poprzednich upadkach. Jeśli chodzi o spadki z wysokości, to Kasjusz był swego rodzaju specjalistą w tej dziedzinie. Bo to tylko preludium do ponownego wzlotu.<br />
W przeciwieństwie do buchających tuż przed nimi odcieni pomarańczu , gdzieś z tyłu zaczęła się pojawiać zieleń. Odziana w szarość i uzbrojona w brąz, i pokrytą czerwienią czerń.<br />
- Szybcy ci orkowie, jak wicher – przyznał bard – Ciekawe, czy spodoba im się moja muzyka. Oh, gdzie się podziała moja peleryna?</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/tworczosc/'>Twórczość</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/kasjusz/'>Kasjusz</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/zk/'>ZK</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/296/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/296/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=296&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/02/07/nostalgia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Fizycznie&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/01/14/fizycznie/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/01/14/fizycznie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Jan 2011 17:09:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[fizyka]]></category>
		<category><![CDATA[paradoks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Prędkość światła jest maksymalną istniejącą, z tym nauka musi się póki co zgodzić. Wraz nią, także i my. Z jaką prędkością rozszerzał się w takim razie Wszechświat? Filed under: Myśli Tagged: fizyka, paradoks<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=274&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prędkość światła jest maksymalną istniejącą, z tym nauka musi się póki co zgodzić. Wraz nią, także i my.</p>
<p>Z jaką prędkością rozszerzał się w takim razie Wszechświat?</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/mysli/'>Myśli</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/fizyka/'>fizyka</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/paradoks/'>paradoks</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/274/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/274/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=274&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/01/14/fizycznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Mogłem tym razem&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2011/01/01/moglem-tym-razem/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2011/01/01/moglem-tym-razem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Jan 2011 15:30:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[52 książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=268</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; machnąć jakieś prawdziwie obszerne podsumowanie tego abstrakcyjnego przedziału czasu, przez co większych racjonalistów rokiem nazywanego (szczególnie w swej myśli zaawansowani ubogacają go jeszcze jakimś numerem), zaraz jednak przypominam sobie motto poprzedniego wpisu i spokorniałem. Ostatkiem sił, udało mi się doprowadzić do kompromit&#8230; kompromisu, posiłkując się jakże cenną lapidarnością. Cóż więc w tym roku takiego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=268&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; machnąć jakieś prawdziwie obszerne podsumowanie tego abstrakcyjnego przedziału czasu, przez co większych racjonalistów rokiem nazywanego (szczególnie w swej myśli zaawansowani ubogacają go jeszcze jakimś numerem), zaraz jednak przypominam sobie motto poprzedniego wpisu i spokorniałem. Ostatkiem sił, udało mi się doprowadzić do kompromit&#8230; kompromisu, posiłkując się jakże cenną lapidarnością. Cóż więc w tym roku takiego ciekawego?</p>
<p><strong>Film &#8211; </strong>Incepcja, najlepszy w swoim gatunku, poza nim również świeci jasno i perliście. Poza tym obejrzałem trylogię Ojca Chrzesnego, Pulp Fiction i wiele innych klasyków. Zresztą, na  ﻿﻿<a href="http://whatthemovie.com/">http://whatthemovie.com/</a> idzie mi całkiem nieźle.</p>
<p><strong>Książki</strong> &#8211; Dla mnie &#8211; był to Rok Kapuścińskiego. Wreszcie znalazłem swego literackiego guru, jest on nim zresztą dla naprawdę wielu ludzi. Cesarz reportażu, Herodot w dżinsach &#8211; jak go nie nazwać, przeżył naprawdę ogromną dawkę Historii, wspaniale ją przy tym opisując. Dotychczas poznałem &#8222;Cesarza&#8221;, &#8222;Heban&#8221;, &#8222;Busz po polsku&#8221;, &#8222;Wojnę futbolową&#8221; i &#8222;Szachinszacha&#8221; (tudzież zbiór wywiadów &#8222;Nie ogarniam świata&#8221;), cała reszta czeka na mnie już wkrótce, o nim będzie moja prezentacja maturalna. Żałuję jedynie, że dowiedziałem się o nim dopiero w chwili śmierci.</p>
<p><strong>Gry &#8211; </strong>parę ciekawych opowieści: Mass Effect 2, Dreamfall, Torment. Po sieci &#8211; Team Fortess 2. Te, na które czekam, nie są raczej oryginalne &#8211; Wiedźmin 2 i Portal 2.</p>
<p><strong>Muzyka &#8211; </strong>zacząłem kolekcjonować płyty i poszerzyłem muzyczne horyzonty. Z ciekawszych kupionych &#8211; &#8222;A thousand suns&#8221; Linkin Park,  zbiór płyt Kaczmarskiego, debiut Oedipus, &#8222;Dodekafonia&#8221; Strachów na Lachy, &#8222;Granda&#8221; Brodki, uzupełniłem dyskografię Czesława. W tym roku powinno być jeszcze lepiej.</p>
<p><strong>Sport -</strong> wciąż Capoeira, teraz co prawda mam przerwę do matury, ale po niej wrócę z pełnym zaangażowaniem.</p>
<p><strong>Postanowienie noworoczne &#8211; </strong>w tym roku, wedle obliczeń, przeczytałem jakieś 26 książek (sprawdzić można z jednej z zakładek), tym razem, ambitnie, postanawiam podwoić tę ilość, zgodnie z pewną szlachetną inicjatywą - <a href="http://52ksiazki.pl/">http://52ksiazki.pl/</a> . Rok zaczynam lekturą &#8211; &#8222;Inny świat&#8221; Grudzińskiego, dalej &#8211; wspomniany Kapuściński i ogrom innych, piętrzących się na półkach.</p>
<p>Z lapidarnymi pozdrowieniami i życzeniami, dla tych nielicznych&#8230;</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/rozne/'>Różne</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/52-ksiazki/'>52 książki</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/268/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/268/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=268&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2011/01/01/moglem-tym-razem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Miały być&#8230;</title>
		<link>http://liqid.wordpress.com/2010/12/18/mialy-byc/</link>
		<comments>http://liqid.wordpress.com/2010/12/18/mialy-byc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Dec 2010 20:30:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kasjusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Scarlett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://liqid.wordpress.com/?p=258</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; jakieś gorzkie słowa na temat mojego podejścia do Świąt, a raczej obecnej ich formy, postanowiłem jednak, iż nie ma się co umartwiać, a i lecące obecnie w telewizji Love Actually poczuje się lepiej, bez mojego sceptycyzmu. Szukając czegoś pozytywnego, wpadłem więc na taki trop: Piosenka piosenką, ale Scarlett &#60;3 I taki powinien być świat, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=258&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; jakieś gorzkie słowa na temat mojego podejścia do Świąt, a raczej obecnej ich formy, postanowiłem jednak, iż nie ma się co umartwiać, a i lecące obecnie w telewizji <em>Love Actually </em>poczuje się lepiej, bez mojego sceptycyzmu. Szukając czegoś pozytywnego, wpadłem więc na taki trop:</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://liqid.wordpress.com/2010/12/18/mialy-byc/"><img src="http://img.youtube.com/vi/tAOcRFSiP2c/2.jpg" alt="" /></a></span>
<p>Piosenka piosenką, ale Scarlett &lt;3</p>
<p>I taki powinien być świat, Scarlett zamiast demagogii, ale byłoby pięknie!</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="Scarlett" src="http://www.hollywood-celebrity-pictures.com/Celebrities/Scarlett-Johansson/Scarlett-Johansson-64.JPG" alt="" width="614" height="461" /></p>
<p style="text-align:left;">Normalnie przykład ze mnie bierzcie ;P</p>
<br />Filed under: <a href='http://liqid.wordpress.com/category/muzyka/'>Muzyka</a>, <a href='http://liqid.wordpress.com/category/rozne/'>Różne</a> Tagged: <a href='http://liqid.wordpress.com/tag/scarlett/'>Scarlett</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/liqid.wordpress.com/258/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/liqid.wordpress.com/258/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=liqid.wordpress.com&amp;blog=4931776&amp;post=258&amp;subd=liqid&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://liqid.wordpress.com/2010/12/18/mialy-byc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/5dcad342577859d77ea73b73f16c8392?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Kasjusz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.hollywood-celebrity-pictures.com/Celebrities/Scarlett-Johansson/Scarlett-Johansson-64.JPG" medium="image">
			<media:title type="html">Scarlett</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
