Tag Archive: <3


Zdarzyło mi się w tę niedzielę (23.05)  być na koncercie – moim całkowicie subiektywnym zdaniem – największego artysty współczesnej polskiej muzyki : Czesława Mozila. Było genialnie i cudownie i na tym można by zakończyć, ale natura opowiadacza nie pozwala raczyć gościa tak skąpym, choć niechybnie trafnym opisem. Zatem, cóż więcej? Od czego się zaczęło?

Zawędrujmy z naszą czarodziejską maszynką (do świerkania) całe 3 lata wstecz. Rok 2007, Czesław Mozil, z pochodzenia rodak nam, z zasiedzenia – Duńczyk, wraca do Polski na stałe, mając już na koncie 2 płyty popełnione z zespołem Tesco Value. A ten złożony, nie ma się co dziwić – z samych Legolanderów, choć i jeden Szwed się znajdzie -perkusista, więc najbardziej odjechany! Gatunek, a raczej gatunki, w obrębie których się poruszają nie są łatwe do określenia, przytaczając słowa z profilu zespołu na Lastfm.pl:

“Tesco Value gra muzykę trudną do zdefiniowania, ale jak twierdzi lider jest to połączenie tanga, pop kabaretu, punka i inteligentnego rocka.”.

Rock alternatywny z domieszkami, krótko mówiąc, balansowanie na granicy słodkich śpiewów i psychodelii, dźwięków akordeonu i  gitarowych szaleństw. Że balansowaniem udanym, potwierdzać nie muszę, miliony fanów mylić się nie mogą. Przeczytaj cały artykuł »

O “Avatarze” Jamesa Camerona, dwukrotnie (Cinema City & IMAX) widziany,  słów kilka.

0

By nie było niedomówień, rzeknę od razu – film jest genialny.

Albo nie, za mało. Film jest zajebisty.

Rzadko używam tego słowa, ale w tym przypadku uważam, że trudno inaczej wyrazić ładunek emocjonalny, jaki wiąże mnie z tym filmem. Tak silnie, niczym Na’vi z Pandorą, ich matką-planetą.

Niewiele jest dzieł kinematografii, które mnie tak niszczą emocjonalnie. Jednym z takich filmów był WALL-E, z pozoru piękna wizualnie bajka, w rzeczywistości Pixar przygotował nam niezwykle silną ideologicznie i krytykującą ludzkość opowieść o gubieniu człowieczeństwa. Część tego jest i widoczna w Avatarze.

Innym takim dziełem był Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, chociaż z nim wiąże mnie już jednak mniej. Opowieść o człowieku, który żył w odwrotnej kolejności ma jakąś swoją siłę, która mi bardzo przypadła do gustu. Zresztą nie wiedząc początkowo, kto odgrywa postać głównego bohatera, a spostrzegając to dopiero w połowie filmu – zostałem zaskoczony. Przeczytaj cały artykuł »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.