
Broda halflinga jeszcze tylko przez chwilę zachowała swój siwobiały kolor – wystarczająco długo, by niziołek mógł poważnie uszczknąć swe podręczne zasoby przekleństw, na tyle jednak krótko, że gdy ciało spopielonego padło ze stukotem na ziemię, Lord znudzony dał znak minionom, by zakończyły tę zabawę. Spopielona duma człowieczka rozsypała się zaś w pył, przyprószając jego nie mniej martwy, nabrzmiały od kolejnych kufli i udźców brzuch.
Kwintet goblinopodobnych stworków zaryczał, rzucając się z pałkami na walczących z ogniem przeciwników, Lord zaś jął oddawać się ciekawszym zajęciom, przykładowo planowaniem podbicia kolejnych miast królestwa z przerwami na potężne wymachy toporem rozdzierające wszechobecne dynie.
- Pokonamy ich, o panie, właściwie już teraz nie żyją, a ich bebechy zasilą z pewnością nasze mało wygórowane podniebienia – minion – sługa ukłonił się parodiując dworskie obyczaje i bezwstydnie psując powietrze dokończył ‘tyradę’ – Wystarczy tylko przejść tamte wzgórza, a dotrzemy do ich obozowiska, mój Lordzie. Tam sprawa będzie już trudniejsza., ale o wiele bardziej satysfakcjonująca. – Lord puścił to mimo uszu, kontemplując krajobraz pogorzeliska. Przeczytaj cały artykuł »
