Tag Archive: Kasjusz


Nostalgia…

[W czasach, gdy nam FRPG podupadły, warto chociaż sobie przypomnieć miłe ich dzieje. U mnie padło na początki Kasjusza, najmilszą z postaci mi uczynionych. Tekst jest pierwszym postem Kasjusza w ZK, długim, to przyznam, ale jeśli komuś będzie się chciało zerknąć i przy tym nawet nieco satysfakcji zaznać - polecam się.

Czytanie z forum mogłoby być dla kogoś wygodniejszym, dam więc i link]


Na początku była tylko ciemność, pusta i niema, jak u zarania wszelkich dziejów, gdy nawet bogowie nie wiedzieli jeszcze, że istnieją, a odwieczne demony myślały, że dobro jest dobre, a poza nim nie ma żadnej alternatywy. Mrok ten mógł doprowadzić największego bohatera do lęku, a pustelnika wypranego z uczuć do samotności, gdyby tylko raczyli się pojawić naprzeciw niego. Próżnia sprawiała wrażanie wiecznej i niewzruszonej, prysło ono jednak równie szybko, jak iluzja początkującego maga, nie obdarzonego nadmiernym talentem. Chwilę później coś się bowiem zmieniło, naturalna równowaga została zaburzona i ciemność przestała być niemą, a do jego uszu dopłynął zgiełk urywanych dźwięków – możliwe, iż to same Selune i Shar spierały się ze sobą w jednej z siostrzanych kłótni, jeszcze nie tak ostrych, jak miało do tego dojść w przyszłości. A może to prasmoki zastanawiały się nad wyborem koloru oraz substancji wyrzucanej z trzewi, co za tym idzie rodu, który zapoczątkują? Nie wiedział tego, lecz mimo to otępiały przysłuchiwał się, i starał skupić zmysły, wyostrzyć je na tyle, by lepiej usłyszeć źródło dźwięków. Jego zmysły okazały się jednak w tym momencie ostre, jak pierwsza brzytwa pierwszego golibrody, inaczej mówiąc – tępe, jak ogr na turnieju arytmetycznym. Ślepy być więc nie mógł.
Po chwili przekonał się o tym, jakże trafnie stwierdzając „na własne oczy”. Otwarł je i w jednym momencie przyjął chyba cały majestat wszystkich bogów Faerunu, każdego znanego panteonu i każdej możliwej dziedziny (może oprócz z pewnością istniejącego boga podatków, który zapewne musiał wyjść nałożyć niebotyczną opłatę na jakiś inny plan).
Po trzynastej próbie przetrzymania tego objawienia dłużej, niż wynosi żywot goblina w starciu w Wybrańcem Kogokolwiek; westchnął i podniósł głowę, by ponownie ją opuścić wraz z poczuciem otępiającego bólu.
- Gdzież ja położyłem moją księgę zaklęć? – mruknął, podnosząc się spod stołu i przecierając guz na głowie, a jego głos brzmiał zgoła przeciwnie do wygłaszanej treści. Po chwili zorientował się gdzie i kim jest, chrząknął, odrzucając głowę na bok, na tyle, by kaptur na głowie odsłonił jego matowoszare oczy. Używając ich do przyglądania się skierowanemu ku niemu barmanowi, zamrugał i zreflektował się zaraz Przeczytaj cały artykuł »

Mass Effect Short

[Zwycięskie opowiadanko z gramowego konkursu w uniwersum Mass Effect, enjoy! ]

- Dobra robota, Blasto! – Shepard nie ukrywał swego podziwu – Sam bym lepiej tych gethów nie wykończył. Przyznaj się, jak wykonałeś tę sztuczkę z wykręcaniem śrubek?
Pierwsze hanarskie widmo zasalutowało, czynność ta jednak była poprzedzona chwilą namysłu, aby nie wykonać jej dzierżącą Kaina macką. Nawet obrońcy galaktyki muszą pomiędzy walkami przestrzegać norm bezpieczeństwa.
- Ten również jest zadowolony z wysokiej efektywności Programu Kooperacji Widm. – odrzekło, sekret popisowego numeru zachowując dla siebie.
Shepard westchnął. Racja, najnowszemu projektowi Rady skuteczności odmówić nie można, jednak dobór partnerów jest zastanawiający. Kto następny? Elkorski spec od cichej roboty? Turianka?
Zza załomu wyłoniła się kolejna platforma. Ledwo Kat zdołał opuścić kaburę, robot już wisiał w powietrzu, biotycznie rozrywany, zaś Blasto po raz kolejny tego dnia powtarzał swój sztandarowy tekst o rozbudzaniu.
- Tali się ucieszy na wieść o nowej dostawie złomu – rzucił pogromca Żniwiarzy, po czym chcąc odwrócić uwagę hanara, by choć jednego wroga zaliczyć na swe konto, zaindagował:
- Widziałeś modele Suwerena? Nie uważasz, że jest nieco podobny do Waszej rasy?
Hanarzy to nie AI, Shepard – odezwała się wtem EDI – nie znają się na żartach.
Blasto nieco przybladł. Wbrew woli, Kat zaczął kierować się ku gardłu posiadacza.
- Ten gratuluje spostrzegawczości, Shepard. Niestety to koniec.
Co? A więc…
Broń opadła.
Punkt dla nas – niezręczną ciszę przerwała EDI – Piątka, Blasto!

 

[Niewtajemniczonym w ME polecam z całego serca tytuł. Filmik dla nich]

Kasjusz prezentuje…

“Paladyn”


Mam miecz dwuręczny, nadobny, ze stali
On mi już nieraz mój żywot ocalił
Jego lśniąca klinga w Słońca bladym świetle
Sprawiała, że wróg mój czuł się niemal w piekle

Jam pogromcą złego, woj nieokiełznany
Każdy z nieprzyjaciół marł, gdym ruszył w tany
W służbie światłu wiecznemu, nieskończonej prawości
Walczę przeciw złemu, do nieskończoności
Paladyna jest losem, dawać życie za wiarę
Dobrą nowinę głoszę, nie zrażając się wcale
Niepowodzeniem u panien, pięknych oraz cnotliwych
Serce me jak ze skały, a trud zawsze mi miły
Wielkich czynów jam świadkiem, oraz nie mniejszych autorem
Przyszłość jest moim spadkiem, siła wciąż we mnie gore
Me cudne ostrze jest ze mną, w trudzie i chwilach wspaniałych
Będzie przy mnie na pewno, do końca mej wielkiej chwały… Przeczytaj cały artykuł »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.