Tag Archive: Opowiadanie


Mass Effect Short

[Zwycięskie opowiadanko z gramowego konkursu w uniwersum Mass Effect, enjoy! ]

- Dobra robota, Blasto! – Shepard nie ukrywał swego podziwu – Sam bym lepiej tych gethów nie wykończył. Przyznaj się, jak wykonałeś tę sztuczkę z wykręcaniem śrubek?
Pierwsze hanarskie widmo zasalutowało, czynność ta jednak była poprzedzona chwilą namysłu, aby nie wykonać jej dzierżącą Kaina macką. Nawet obrońcy galaktyki muszą pomiędzy walkami przestrzegać norm bezpieczeństwa.
- Ten również jest zadowolony z wysokiej efektywności Programu Kooperacji Widm. – odrzekło, sekret popisowego numeru zachowując dla siebie.
Shepard westchnął. Racja, najnowszemu projektowi Rady skuteczności odmówić nie można, jednak dobór partnerów jest zastanawiający. Kto następny? Elkorski spec od cichej roboty? Turianka?
Zza załomu wyłoniła się kolejna platforma. Ledwo Kat zdołał opuścić kaburę, robot już wisiał w powietrzu, biotycznie rozrywany, zaś Blasto po raz kolejny tego dnia powtarzał swój sztandarowy tekst o rozbudzaniu.
- Tali się ucieszy na wieść o nowej dostawie złomu – rzucił pogromca Żniwiarzy, po czym chcąc odwrócić uwagę hanara, by choć jednego wroga zaliczyć na swe konto, zaindagował:
- Widziałeś modele Suwerena? Nie uważasz, że jest nieco podobny do Waszej rasy?
Hanarzy to nie AI, Shepard – odezwała się wtem EDI – nie znają się na żartach.
Blasto nieco przybladł. Wbrew woli, Kat zaczął kierować się ku gardłu posiadacza.
- Ten gratuluje spostrzegawczości, Shepard. Niestety to koniec.
Co? A więc…
Broń opadła.
Punkt dla nas – niezręczną ciszę przerwała EDI – Piątka, Blasto!

 

[Niewtajemniczonym w ME polecam z całego serca tytuł. Filmik dla nich]

Overlord story

Broda halflinga jeszcze tylko przez chwilę zachowała swój siwobiały kolor – wystarczająco długo, by niziołek mógł poważnie uszczknąć swe podręczne zasoby przekleństw, na tyle jednak krótko, że gdy ciało spopielonego padło ze stukotem na ziemię, Lord znudzony dał znak minionom, by zakończyły tę zabawę. Spopielona duma człowieczka rozsypała się zaś w pył, przyprószając jego nie mniej martwy, nabrzmiały od kolejnych kufli i udźców brzuch.

Kwintet goblinopodobnych stworków zaryczał, rzucając się z pałkami na walczących z ogniem przeciwników, Lord zaś jął oddawać się ciekawszym zajęciom, przykładowo planowaniem podbicia kolejnych miast królestwa z przerwami na potężne wymachy toporem rozdzierające wszechobecne dynie.

- Pokonamy ich, o panie, właściwie już teraz nie żyją, a ich bebechy zasilą z pewnością nasze mało wygórowane podniebienia – minion – sługa ukłonił się parodiując dworskie obyczaje i bezwstydnie psując powietrze dokończył ‘tyradę’ – Wystarczy tylko przejść tamte wzgórza, a dotrzemy do ich obozowiska, mój Lordzie. Tam sprawa będzie już trudniejsza., ale o wiele bardziej satysfakcjonująca. – Lord puścił to mimo uszu, kontemplując krajobraz pogorzeliska. Przeczytaj cały artykuł »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.