“Paladyn”


Mam miecz dwuręczny, nadobny, ze stali
On mi już nieraz mój żywot ocalił
Jego lśniąca klinga w Słońca bladym świetle
Sprawiała, że wróg mój czuł się niemal w piekle

Jam pogromcą złego, woj nieokiełznany
Każdy z nieprzyjaciół marł, gdym ruszył w tany
W służbie światłu wiecznemu, nieskończonej prawości
Walczę przeciw złemu, do nieskończoności
Paladyna jest losem, dawać życie za wiarę
Dobrą nowinę głoszę, nie zrażając się wcale
Niepowodzeniem u panien, pięknych oraz cnotliwych
Serce me jak ze skały, a trud zawsze mi miły
Wielkich czynów jam świadkiem, oraz nie mniejszych autorem
Przyszłość jest moim spadkiem, siła wciąż we mnie gore
Me cudne ostrze jest ze mną, w trudzie i chwilach wspaniałych
Będzie przy mnie na pewno, do końca mej wielkiej chwały… Przeczytaj cały artykuł »